101,4 MHz

90,4 MHz Kielce | 100,0 MHz Włoszczowa

Posłuchaj online
Zadzwoń do nas! Telefony antenowe
41 200 20 20 / 41 200 20 00

Historia w Polskim Radiu Kielce – Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych"

Data publikacji: 01.03.2018 07:13 / Data aktualizacji: 01.03.2018 16:17
Autor: Bartłomiej Zapała / Kategoria: Wiadomości
Komentarze

1 marca - Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych
Fot. Wikipedia, www.nszzskarolina.net

1 marca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". To święto ustanowione zostało przez polski parlament: w hołdzie "Żołnierzom Wyklętym" – bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu… Tak napisano w preambule ustawy, która przyjęta została 2 lutego 2011 roku.

A dlaczego właśnie 1 marca? Wprost tego nie napisano. Pomysł daty pochodzi od ówczesnego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Janusza Kurtyki. Tego właśnie dnia – 1 marca w 1951 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość": Łukaszu Cieplińskim, Mieczysławie Kawalcu, Józefie Batorym, Adamie Lazarowiczu, Franciszku Błażeju, Karolu Chmielu oraz Józefie Rzepce – będących ostatnimi ogólnokrajowymi koordynatorami walki o "wolność i niezawisłość Polski z nową sowiecką okupacją”.

Skąd się wzięli "żołnierze wyklęci"?

Termin "żołnierze wyklęci" – określający uczestników antykomunistycznego podziemia na ziemiach polskich po zakończeniu II wojny światowej ukuty został w 1993 roku przez Leszka Żebrowskiego, autora wystawy, która zaprezentowana została na Uniwersytecie Warszawskim pod hasłem "Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku". Spopularyzował go publicysta Jerzy Ślaski w książce o takim właśnie tytule.

Propaganda w okresie PRL używała nazwy "bandy reakcyjnego podziemia", wcześniej wobec żołnierzy Armii Krajowej użyto terminu "zaplutych karłów reakcji", stosowano go również do kontynuatorów oporu po formalnym rozwiązaniu Armii Krajowej – największej w Europie podziemnej armii, która stawiała opór hitlerowskim Niemcom.

Coraz częściej dla podkreślenia charakteru osamotnionego sprzeciwu wobec przygniatających sił brutalnie wprowadzających komunizm w Polsce używa się terminu „żołnierze niezłomni”.

Represje komunistyczne w powojennej Polsce

Kwestia zbrojnego oporu przeciwko wkraczającym na ziemie przedwojennej II Rzeczypospolitej oddziałom Armii Czerwonej, a później instalowanym pod ich osłoną strukturom komunistycznej władzy nie była oczywistością. Rząd RP na uchodźstwie już od września 1943 roku przygotowywał się do funkcjonowania w nowych politycznych warunkach, ale myślano raczej o cywilnej konspiracji. Stąd zrodziła się idea stworzenia kadrowej i ściśle zakonspirowanej organizacji „Nie”, na czele której stanął płk. August Emil Fieldorf, ps. „Nil”. Zbrojne oddziały Armii Krajowej w ramach akcji „Burza” współpracowały nawet oddziałami sowieckimi, w walce ze wspólnym wrogiem, tak jak się to stało na przykład przy wyzwalaniu Wilna.

Bardzo szybko się jednak okazało, że ta współpraca prowadzi do dekonspiracji i stosowania represji przeciwko polskim żołnierzom. Jednostki NKWD i kontrwywiadu wojskowego Smiersz aresztowały, rozbrajały, a także dokonywały egzekucji członków Armii Krajowej. Najsłynniejszą taką akcją stała się tzw. Obława augustowska, w trakcie której aresztowano 7 tys. osób, a około 600 najprawdopodobniej we wciąż nieznanych okolicznościach zamordowano. W innych miejscach wielu aresztowanych żołnierzy wcielano do Armii Berlinga, a oficerów wywożono w głąb Rosji. Wielu partyzantów decydowało się więc na kontynuowanie nierównej walki, tym razem przeciwko nowym okupantom, mając na celu również ochronę cywilnej ludności, wobec której także zaczęto stosować masowe represje.

Żołnierze niezłomni na terenie "regionu świętokrzyskiego"

Niepodległościowe podziemie było szczególnie aktywne na Kresach Wschodnich, na ziemi grodzieńskiej, nowogródzkiej i wileńskiej. Na obecnym terytorium Polski na Białostocczyźnie, Lubelszczyźnie, Podkarpaciu czy na Podhalu. Także na obszarze Kielecczyzny oraz Południowego Mazowsza.

Komórki "Nie" powstały w Radomiu, Ostrowcu Świętokrzyskim, Skarżysku-Kamiennej i samych Kielcach. Później funkcjonował Okręg Radomsko – Kielecki Delegatury Sił Zbrojnych, w Kielcach działała Komenda Okręgu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, a także Narodowych Sił Zbrojnych.

Do najważniejszych dowódców, którzy operowali wraz ze swoimi oddziałami na tym terenie należeli por. Franciszek Jaskulski "Zagończyk", ppłk Antoni Kwiatkowski "Zgoda", ppor. Tadeusz Zieliński "Igła", Aleksander Młyński "Drągal", czy Aleksander Życiński "Wilczur". W ramach prowadzonych akcji Niezłomni rozbijali posterunki Milicji Obywatelskiej, przeciwstawiali się represjom żołnierzy sowieckich, atakowali siedziby i więzienia Urzędu Bezpieczeństwa. Dzięki temu uwalniano więźniów z Jędrzejowa, Kielc, Kozienic, Radomia czy Sandomierza.

Rozbicie więzienia kieleckiego w sierpniu 1945 roku

Najsłynniejszą akcją niepodległościowego podziemia po zakończeniu II wojny światowej na terenie ziemi świętokrzyskiej było rozbicie więzienia w Kielcach. Przeprowadził ją około 200-osobowy oddział Ruchu Oporu Armii Krajowej pod dowództwem ówczesnego kpt. Antoniego Hedy ps. "Szary" i por. Stefana Bembińskiego ps. "Harnaś". W nocy z 4 na 5 sierpnia przy minimalnych stratach własnych opanowano całe Kielce, rozbito więzienie przy ulicy Zamkowej i uwolniono ok. 350 więźniów, byłych żołnierzy Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych i innych patriotycznych formacji.

Działania rozpoczęto przed północą. Jeden z oddziałów zajął miejsca przy katedrze i osłaniał akcję od strony ulicy Sienkiewicza, dwa kolejne w parku miejskim, opanowano także Pocztę Główną i dopiero przystąpiono do szturmu na więzienie. Zdobyto je mimo silnego oporu strażników i dzięki temu uwolniono większość osadzonych. Cała akcja zakończyła się stratą tylko jednego żołnierza.

Sam Antoni Heda został później aresztowany w 1948 roku w Gdyni, skazano go na cztery wyroki śmierci, później zamieniono je na dożywocie. Wyszedł z więzienia po amnestii 1956 roku. Już w niepodległej Polsce doczekał stopnia generalskiego.

Amnestia 1947

Liczbę wszystkich Żołnierzy Niezłomnych szacuje się na 120-180 tys. osób. W ostatnich tygodniach II wojny światowej w antykomunistycznej partyzantce walczyło 80 tys. żołnierzy. Zdecydowana większość z nich ujawniła się na skutek amnestii z 1947 roku. Po niej zbrojny opór kontynuowało nie więcej niż dwa tysiące osób.

Amnestia obowiązywała przez dwa miesiące, od 25 lutego do 25 kwietnia 1947. Nie przewidziano możliwości jej przedłużenia. Każdy ujawniający się zdawał broń, jeżeli taką posiadał, wypełniał szczegółowy formularz, w którym podawał swoją przynależność organizacyjną, pseudonim, imię i nazwisko, adres, stopień oraz imię, nazwisko, pseudonim i adres dowódcy. W czasie amnestii z podziemia wyszło 53 517 osób, swoją działalność ujawniło także 23 257 osób przebywających w więzieniach. Łącznie amnestia objęła 76 774 osoby.

Komuniści nie zagwarantowali jednak bezpieczeństwa ujawniającym się. Według szacunków prof. Jana Żaryna w całym okresie powojennym 20 tys. żołnierzy zginęło bądź zostało zamordowanych skrytobójczo lub w więzieniach NKWD i UB, część wywieziono na Wschód, wielu skazano na kary pozbawienia wolności. W końcu lat 40. i na początku 50. ponad 250 tys. ludzi więziono i przetrzymywano w obozach pracy.

Bohaterowie

Skazywani na śmierć, długoletnie więzienie i zapomnienie „Żołnierze Wyklęci” przetrwali jako przekazywana szeptem legenda, w relacjach nielicznych świadków, a dopiero od kilku lat przywracani są do powszechnej świadomości na skutek pogłębionych badań historycznych, działań społecznych czy wytworów kultury masowej, takich jak chociażby film kieleckiego reżysera Konrada Łęckiego „Wyklęty”. Postaci gen. Augusta Fieldorfa „Nila”, por. Witolda Pileckiego, mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” czy sanitariuszki Danuty Siedzikówny „Inki” pojawiły się w podręcznikach  i stają się patronami szkół, ulic i placów.

Dzięki staraniom Instytutu Pamięci Narodowej i organizacji społecznych odkrywane są miejsca ich skrytych pochówków na warszawskie „Łączce”, kieleckim cmentarzu na Piaskach czy w podkieleckim lesie w Zgórsku. Nazwiska wielu bohaterów wciąż czekają jeszcze na spopularyzowanie a okoliczności ich działania na pełne zrozumienie.


Józef Franczak „Lalek”

Ostatni członek antykomunistycznego ruchu oporu – Józef Franczak ps. „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” – zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami w woj. lubelskim osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 roku.

Nad jego odnalezieniem w ramach operacji „Pożar” pracowało 27 tajnych współpracowników UB i SB. W obławie, w której stracił życie uczestniczyło przeciwko niemu 35 milicjantów.

W sumie komuniści do walki z Żołnierzami Niezłomnymi skierowali 47 pułków piechoty, 2 brygady artylerii ciężkiej, 18 pułków artylerii lekkiej, 5 samodzielnych dywizjonów artylerii ciężkiej, 5 pułków czołgów, 3 pułki kawalerii i jeden pułk saperów Wojska Polskiego, 2 pułki Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, 14 batalionów operacyjnych, 18 batalionów ochrony i 13 kompanii konwojowych. Ogółem do walk z podziemiem zbrojnym przeznaczono ok. 150–180 tys. żołnierzy i milicjantów. Razem z ORMO ponad 250 tys. osób.


Tagi do tego wpisu
Skomentuj ten wpis
Polub wiadomość
Reklama

Wszelkie prawa zastrzeżone. Polskie Radio Kielce SA 1952 - 2017 / Realizacja: dimax design & kita solutions