Do kieleckich schronisk dla osób bezdomnych nie przyjmuje się osób nieznanych

Data publikacji: 27.03.2020 17:32
Autor: Izabela Mortas / Kategoria: Wiadomości z regionu
Na zdjęciu: ksiądz Stanisław Słowik

Na zdjęciu: ksiądz Stanisław Słowik
Kielce. 13.02.2018 / Fot. Marzena Mąkosa / Radio Kielce

Schroniska dla bezdomnych w Kielcach są niemal pełne, ale nie odnotowano w nich przypadków zakażeń koronawirusem, które mogłyby sparaliżować funkcjonowanie placówek.

Ksiądz Stanisław Słowik, prezes Kieleckiego Koła Towarzystwa świętego Brata Alberta w Kielcach, które prowadzi takie placówki przy ulicy Żeromskiego i Urzędniczej w Kielcach mówi, że ze względów bezpieczeństwa nie przyjmuje się osób nieznanych, które mogłyby stanowić zagrożenie dla pozostałych, ale też nikt nie pozostaje bez pomocy.

- Musimy zachować podwyższone środki ostrożności, jeśli chodzi o obsługę - podkreślił.

Ksiądz zaznacza, że wychodzenie ze schroniska jest maksymalnie ograniczone, jednak nie są one zamknięte. Niektóre osoby wciąż chodzą do pracy, inne muszą regularnie odbywać wizyty u lekarzy.

W schronisku przy ulicy Żeromskiego przebywa obecnie ponad 60 osób, ale jest jeszcze kilka wolnych miejsc. Całodobowo działa noclegownia, by ci, którzy się w niej znajdują, nie musieli opuszczać tego miejsca.

Kilka miejsc jest wolnych także w schronisku przy ulicy Urzędniczej. Osoby zupełnie nowe są kierowanie do Punktu Interwencji Kryzysowej dla Osób Bezdomnych przy ulicy Żniwnej 4 prowadzonego przez Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Kielcach, który zapewnia bezdomnym pobyt w odizolowanych pomieszczeniach.

- Osoby, które w momencie ogłoszenia epidemii w kraju przebywały w ogrzewalni przy ulicy Ogrodowej w Kielcach zostały ulokowane w ośrodkach zarządzanych przez MOPR w Kielcach, zwłaszcza przy ulicy Żniwnej, a także w ośrodkach prowadzonych przez poszczególne gminy -  mówi z kolei Wojciech Moskwa, prezes Stowarzyszenia Arka Nadziei, które prowadzi ogrzewalnię.

- Dziś przebywają tam maksymalnie 2-3 osoby. Ogrzewalnia jest otwarta, ale działa bardziej jako pomieszczenie interwencyjne, nie skupisko. Gdy bezdomny przyjdzie, szukamy mu bardziej zorganizowanego tymczasowego pobytu - mówi.

W schronisku w Dębskiej Woli prowadzonej przez stowarzyszenie wprowadzono wewnętrzną kwarantannę. Zalecono, by bezdomni nie opuszczali na razie schroniska, do czego się stosują.

adv adv
Wiadomości
Reklama