Strażacy zamiast z koronawirusem, walczą z pożarami traw

Data publikacji: 05.04.2020 09:36
Autor: Mateusz Kaczmarczyk / Kategoria: Wiadomości z regionu

 
Fot. Jarosław Kubalski / Radio Kielce

Ponad 1200 przypadków wypalania trawy odnotowali od początku roku świętokrzyscy strażacy. Najwięcej w powiatach kieleckim i sandomierskim.

Jak mówi Marcin Nyga z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach, statystyka wskazuje o tysiąc przypadków mniej od ubiegłorocznych zestawień z tego samego okresu, ale wciąż jest daleka od ideału, zwłaszcza przy aktualnej sytuacji zagrożenia epidemicznego, kiedy strażacy, zamiast przygotowywać się do pomocy w walce z epidemią, muszą noc w noc zajmować się gaszeniem pól.

- Ubiegłoroczna statystyka była wyższa z powodu wyjątkowo suchej i ciepłej wiosny, która sprzyjała procederowi wypalania traw. W tym roku sytuacja jest jednak dużo gorsza. Strażacy powinni przede wszystkim skupić się na przygotowaniach do wzmożonych zachorowań na COVID-19, a zamiast tego musimy poświęcać czas i ludzi oraz zasoby na zajmowanie się gaszeniem pożarów trawy - mówi.

Marcin Nyga przypomina, że wbrew obiegowej, wciąż pokutującej w Polsce opinii, wypalanie traw nie powoduje użyźnienia gleby. Wpływa natomiast na pogorszenie stanu atmosfery. Dodaje, że pożary traw mogą być niebezpieczne nie tylko dla strażaków, ale i samych rozpalających.

- Kilka dni temu w powiecie jędrzejowskim w pożarze trawy został poparzony człowiek. Tym razem ratownikom udało się udzielić pomocy, ale w ubiegłych latach zdarzały się przypadki śmiertelne - dodaje.

Brygadier zaznacza, że za wypalanie trawy grożą sankcje karne, a w tym roku strażacy już wypisali kilka mandatów za wzniecanie ognia. W przypadku, gdy pożar wymknie się spod kontroli i będzie stanowił zagrożenie dla życia, sprawa zostaje skierowana do sądu, a czyn traktowany jest jako przestępstwo.

adv adv
Wiadomości
Reklama