Sarny padły po zatruciu niedozwolonym środkiem? Sprawę zbada prokuratura

Data publikacji: 21.05.2020 16:04
Autor: Grażyna Szlęzak-Wójcik / Kategoria: Wiadomości z regionu
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne
Fot. Radio Kielce

Prokuratura Rejonowa w Sandomierzu zbada sprawę saren, które padły po zatruciu środkiem do sadowniczych oprysków.

W okolicznych sadach stosowany jest niedozwolony środek o nazwie Lindan, wycofany z obrotu w naszym kraju ponad 30 lat temu. Jak informowaliśmy, w ostatnich kilkunastu dniach w powiecie sandomierskim znaleziono 17 padłych saren.

Łukasz Bała, przedstawiciel Straży Ochrony i Ratownictwa Zwierząt uważa, że nielegalny środek, który przyczynił się do śmierci zwierząt jest przewożony do Polski Z Ukrainy i Niemiec.

Magdalena Nowak, zastępca Prokuratora Rejonowego w Sandomierzu o sprawie dowiedziała się z Radia Kielce. Jak mówi, wcześniej w nikt nie składał takiego zawiadomienia. Nie wykluczyła, że postępowanie może prowadzić Komenda Powiatowa Policji w Sandomierzu. Decyzje mają zapaść w najbliższy poniedziałek.

Stanisław Nowak, zastępca Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Kielcach mówi, że instytucja może podjąć kontrolę stosowania środka tylko, jeśli dostanie takie zlecenie z Nadleśnictwa Staszów, ponieważ sprawa dotyczy dzikich zwierząt będących własnością skarbu państwa. Inspektor dodał, że jego instytucja pobiera próbki na zawartość pestycydów w profesjonalnych gospodarstwach i robi to według zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Tomasz Marcinek, zastępca nadleśniczego w Staszowie stwierdził z kolei, że nie może złożyć takiego zlecenia, ponieważ dotyczyłoby to terenów prywatnych, do których sprawdzenia nie ma prawa. Dodał, że kontrole przy współpracy z Państwową inspekcją Ochrony Roślin i Nasiennictwa są prowadzone regularnie, ale wyłącznie na obszarach nadleśnictwa.

Waldemar Maruszczak, kierownik biura powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Sandomierzu krytykuje używanie przez sadowników groźnego środka. Przyznał, że sam jako rolnik nigdy o takim preparacie nie słyszał. Dziwi się osobom, które decydują się na jego używanie, ponieważ psuje to opinię o sandomierskich sadownikach.

Zgodnie z przepisami do zabiegów w uprawach rolniczych i sadowniczych można stosować wyłącznie środki zarejestrowane w naszym kraju.

Podobne wiadomości
adv adv
Wiadomości
Reklama