Kontrola w michałowskiej stadninie

Data publikacji: 05.09.2018 10:34 / Data aktualizacji: 05.09.2018 14:44
Autor: Kamil Włosowicz / Kategoria: Wiadomości z regionu
15.08.2018 Michałów. Stadnina koni arabskich. Dzień otwarty. Złota Orcha

15.08.2018 Michałów. Stadnina koni arabskich. Dzień otwarty. Złota Orcha
Fot. Jarosław Kubalski / Radio Kielce

Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa prowadzi kontrolę w Stadninie Koni w Michałowie. Wojciech Adamczyk, pełniący obowiązki rzecznika prasowego instytucji, poinformował, że kontrola dotyczy w całości działalności spółki. Póki co nie wiadomo, ile potrwa.

Jak nieoficjalnie dowiedziało się Radio Kielce kontrola może być wynikiem przesłanego w połowie sierpnia pisma przez ówczesnego prezesa Macieja Grzechnika do Ministerstwa Rolnictwa i Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Informował w nim swoich przełożonych, że do 2015 roku dochodziło do manipulowania cen na aukcjach Pride of Poland. Szefem michałowskiego gospodarstwa był wtedy Jerzy Białobok, a kolejne aukcje z ramienia Agencji Nieruchomości Rolnych nadzorowała Anna Stojanowska. Oboje w sierpniu zostali powołani przez Ministerstwo Rolnictwa do nowej rady ds. hodowli koni.

Odwołany pod koniec sierpnia z funkcji prezesa Maciej Grzechnik podkreśla, że spektakularne wartości osiągane na słynnych licytacjach w Janowie Podlaskim były wynikiem wcześniej uzgadnianych tajnych umów i w rzeczywistości dotyczyły innych świadczeń niż zakup koni. Maciej Grzechnik podkreśla, że w Michałowie są dokumenty poświadczające ten proceder.

- Wcześniejsze aukcje do 2015 roku nie oferowały tylko i wyłącznie koni. Łamiąc regulamin niektórzy kupcy do wylicytowanej ceny dostawali benefity w postaci najczęściej zarodków klaczy. Są na to dowody - przekonuje Maciej Grzechnik.

W wyniku takiego procederu zarodki od klaczy z polskiej hodowli miały za bezcen trafiać za granicę, przez co zdaniem Macieja Grzechnika, utracony i zużyty został najcenniejszy materiał genetyczny polskiej hodowli. Z tego też powodu zdaniem byłego już prezesa stadniny obecne aukcję, na których wystawiane są same konie, nie cieszą się już tak dużym zainteresowaniem wśród kupców.

Przykładem takiego procederu, jak dodaje Maciej Grzechnik, jest sprzedaż na aukcji z 2012 roku michałowskiej klaczy Ejrene za 440 tysięcy euro. Z dokumentów wynika, że umowę na sprzedaż tej klaczy ustalono wcześniej, a w ramach wymienionej kwoty zapewniono także: dzierżawę przez kupca czempionki świata Emandorii, pobranie od niej dwóch zarodków, rezygnację z wszelkich nagród pieniężnych w pokazach płatnych na rzecz dzierżawcy oraz pokrycie innej klaczy, należącej do dzierżawcy, najlepszym w tamtym czasie w Michałowie ogierem o imieniu Ekstern. Część pieniędzy z licytacji, około 12 procent, miało również trafiać do organizatorów aukcji, czyli prywatnych firm. W tym roku aukcja Pride of Poland została po raz pierwszy i w całości zorganizowana wyłącznie przez polskie stadniny.

Pod koniec sierpnia Zgromadzenie Wspólników Spółki Stadnina Koni Michałów odwołało jej prezesa Macieja Grzechnika, który był szefem ostatniej, zorganizowanej w połowie sierpnia w Janowie Podlaskim aukcji. Jego obowiązki przejęła tymczasowo Monika Słowik - absolwentka wydziału zootechnicznego Akademii Rolniczej we Wrocławiu i podyplomowych studiów kierunku „zarządzanie” Uniwersytetu Wrocławskiego.

Maciej Grzechnik jest przekonany, że powodem jego odwołania jest ujawnienie kompromitujących poprzedni zarząd dokumentów. Zaznaczył równocześnie, że ze wszystkich trzech państwowych stadnin michałowskie gospodarstwo miało w ostatnich latach najlepsze wyniki finansowe i największe sukcesy na pokazach. 

Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa poinformował, że nie został ustalony jeszcze termin ogłoszenia konkursu na nowego prezesa michałowskiej stadniny.

Stadnina Koni Michałów hoduje konie czystej krwi arabskiej od ponad 60 lat. To największa w Polsce i jedna z większych w Europie, stadnina koni tej rasy. Od lat utrzymuje stado ponad 400 koni czystej krwi, w tym ok. 120 klaczy-matek. Oprócz arabów stadnina ma grupę koni małopolskich o bardzo rzadkiej maści – tarantowatej - oraz kilkanaście kuców szetlandzkich.

Reklama