Głupie żarty blokują numer alarmowy 112

Data publikacji: 11.09.2019 14:02
Autor: Monika Miller / Kategoria: Wiadomości z regionu
Komentarze
09.02.2017 Kielce. Konferencja prasowa wojewody Agaty Wojtyszek dotycząca obchodów Europejskiego Dnia Numeru Alarmowego 112. Centrum Powiadamiania Ratunkowego.

09.02.2017 Kielce. Konferencja prasowa wojewody Agaty Wojtyszek dotycząca obchodów Europejskiego Dnia Numeru Alarmowego 112. Centrum Powiadamiania Ratunkowego.
Fot. Jarosław Kubalski / Radio Kielce

Pomimo surowych kar i apeli policji oraz służb ratunkowych nadal wiele osób bez przyczyny dzwoni na numer 112. Wczoraj kieleccy policjanci zostali wezwani do fałszywego zgłoszenia. Pojechali do wypadku, w którym miała zostać ranna kobieta. Okazało się jednak, że całe zajście było zmyślone.

Karol Macek z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach wyjaśnia, że wczoraj około godziny 11.00 na numer alarmowy zadzwoniła 66-letnia kobieta, która powiedziała, że na ulicy Ściegiennego piesza została potrącona przez pojazd, który odjechał.

- Na miejsce pojechali m.in. policjanci z kieleckiej drogówki. Jak się okazało, we wskazanym miejscu nie było nikogo. Na jezdni nie było także śladów, świadczących o tym, że doszło do wypadku - relacjonuje Karol Macek. Funkcjonariusze zadzwonili do zgłaszającej, która przyznała, że zgłoszenie było tylko żartem.

Karol Macek dodaje, że fałszywych alarmów jest znacznie więcej. W tym roku funkcjonariusze wszczęli w tej sprawie prawie 130 postępowań.

- Osobom, które tak się zachowają, grożą surowe kary. Patrol, który sprawdza fałszywy alarm, może być potrzebny w innym miejscu, gdzie np. niszczona jest elewacja budynku - mówi Karol Macek.

Nieprawdziwe zgłoszenia wpływają także do świętokrzyskich strażaków, którzy od początku tego roku, podjęli ponad 300 takich interwencji. Paweł Ksel, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach dodaje, że wiele z tych alarmów traktowanych jest jako zgłoszenia w dobrej wierze.

- Wówczas osoba dzwoniąca jest przekonana, że interwencja straży jest niezbędna. Zdarza się, że osoby, które jadą samochodem widzą z daleka dym i zgłaszają pożar. Po dojechaniu zastępów na miejsce okazuje się, że było to ognisko - mówi.

- Odbieramy także zgłoszenia złośliwe. Ktoś twierdzi, że doszło do wypadku, a w rzeczywistości go nie było - dodaje Paweł Ksel.

Autorom fałszywych alarmów grozi m.in. pozbawienie lub ograniczenie wolności oraz wysoka grzywna.

Tagi do tego wpisu
Skomentuj ten wpis
Polub wiadomość
Reklama