80 lat temu Rosja napadła na Polskę. Kielce pamiętały

Data publikacji: 17.09.2019 07:26 / Data aktualizacji: 17.09.2019 20:32
Autor: Wiktor Dziarmaga / Kategoria: Wiadomości z regionu
Komentarze
17.09.2019. Kielce. Uroczystości 80. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę. Na zdjęciu: Andrzej Bętkowski - marszałek województwa świętokrzyskiego i Piotr Wawrzyk - wiceminister spraw zagranicznych

17.09.2019. Kielce. Uroczystości 80. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę. Na zdjęciu: Andrzej Bętkowski - marszałek województwa świętokrzyskiego i Piotr Wawrzyk - wiceminister spraw zagranicznych
Fot. Piotr Kwaśniewski / Radio Kielce

80 lat temu, 17 września 1939 roku, wojska sowieckie napadły Polskę. Armia Czerwona, łamiąc obowiązujący polsko-sowiecki pakt o nieagresji, zrealizowała tym samym ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Konsekwencją sojuszu dwóch zbrodniczych totalitaryzmów był rozbiór osamotnionej w walce Polski.

Kielczanie uczcili rocznicę przy Pomniku Ofiar Sybiru na Cmentarzu Starym w Kielcach. Przedstawiciele Rodzin Katyńskich i Związku Sybiraków złożyli tam wiązanki kwiatów, a następnie uroczystości przeniosły się przed Pomnik Katyński.

Piotr Wawrzyk, wiceminister spraw zagranicznych podkreślał, że najazd Armii Czerwonej na Polskę można uznać za IV rozbiór Polski. Przypomina, że sowiecka agresja została podjęta, podobnie jak niemiecka, bez wypowiedzenia wojny.  

- Nastąpił rozbiór krajów między dwa imperia, których jedynym celem było powiększenie terytorium kosztem Rzeczpospolitej. Gdyby nie atak Sowietów, nie wiadomo jak by się potoczyła II wojna światowa. Różnica między agresja niemiecką i sowiecką polegała na tym, że Niemcom nie udało się stworzyć posłusznego sobie kolaboracyjnego rządu. Tymczasem Sowieci przywieźli na swoich czołgach swój rząd, składający się ze służących im Polaków. Państwo zostało podporządkowane drugiemu agresorowi – powiedział Piotr Wawrzyk. Wiceminister zaznaczył, że dla niego rocznica agresji sowieckiej ma także wymiar osobisty, ponieważ wśród sybiraków byli także jego dziadkowie.

Udział w uroczystościach wzięła Halina Rudecka, która mając 3 lata, razem z rodziną została deportowana na Syberię.

- Zostaliśmy wyrwani ze snu o godzinie 2.00 łomotaniem karabinów NKWD. Mieliśmy pół godziny na spakowanie. Załadowali nas w furmanki, później na stacje kolejową i wywieźli w nieznane. Wszystko przez to, że ojciec był starostą, ziemianinem, a mama kierowniczką szkoły, byliśmy wrogami narodu. Trafiliśmy do Togoru, do ogromnego tartaku. Przymieraliśmy głodem. Przetrwaliśmy tylko dzięki pomocy współtowarzyszy – wspominała. Rodzina Haliny Rudeckiej spędziła w łagrze 6 lat. Po tym czasie udało im się wrócić do Polski.

Wieczoremw amfiteatrze na kieleckiej Kadzielni odbył się koncert „Niepodległa Pieśń”, podczas którego zespoły z Kielc i województwa świętokrzyskiego zaśpiewały patriotyczne utwory. Z kolei w kościele Garnizonowym została odprawiona msza w intencji tych, którzy zostali zamordowani na nieludzkiej ziemi.

adv adv
Wiadomości
Reklama