Radny z przepychaczem do sedesu na... czole

Data publikacji: 02.06.2020 18:36
Autor: Anna Głąb / Kategoria: Wiadomości z regionu
Na zdjęciu: sesja rady miasta w Skarżysku-Kamiennej (fot. archiwum)

Na zdjęciu: sesja rady miasta w Skarżysku-Kamiennej (fot. archiwum)
Fot. Anna Głąb / Radio Kielce

Skarżyski radny Mikołaj Kwaśniak z PO podczas obrad komisji, poprzedzającej sesję rady miasta przyczepił sobie do czoła... przepychacz do sedesu. Do zdarzenia doszło w poniedziałek po południu w trakcie posiedzenia on-line.

W planie sesji było kilka ważnych punktów, między innymi udzielenie absolutorium prezydentowi Konradowi Krönigowi oraz podjęcie decyzji o wyemitowaniu obligacji, co oznacza wzrost zadłużenia miasta do 90 mln zł.

Podczas obrad komisji poprzedzających sesję rady miasta nastąpiło wiele problemów technicznych, związanych z połączeniem on-line. Nie udało się przeprowadzić ani obrad komisji ani sesji. W efekcie została ona odroczona do 3 czerwca. Wtedy ma już się odbyć w zwykłej formie w Miejskim Centrum Kultury.

Podczas przedłużających się problemów technicznych jeden z radnych koalicyjnych, Mikołaj Kwaśniak z Platformy Obywatelskiej, przyczepił sobie do czoła plastikowy przepychacz do kanalizacji. Jak mówił, był to znak dezaprobaty wobec kolegów, którzy nie radzili sobie z połączeniem internetowym. Jego zdaniem nie były to prawdziwe obrady komisji, bo nie udało się uzyskać stałego połączenia i płynnej rozmowy.

- Znudzonych radnych odwiedził jednorożec wraz z jeźdźcem. Z uśmiechem na twarzach, z radością widziałem, jak sytuacja rozbawiła kolegów z koalicji, którzy mieli okazję to widzieć - dodaje Mikołaj Kwaśniak.

Radny wyjaśnił też, że przepychacz właśnie zakupił, bo wcześniej był zmuszony pożyczać ten sprzęt od sąsiadów.

Konrad Wikarjusz z opozycyjnego klubu Lepsze Skarżysko, podkreśla, że radny, obejmując mandat, zobowiązuje się do zachowania powagi w określonej sytuacji. Sytuacja, do której doprowadził Mikołaj Kwaśniak nie przystaje do elementarnych standardów, jakim powinni hołdować radni miejscy - dodaje. - Nigdy nie spotkałem się z podobną sytuacją - zaznacza.

Konrad Wikarjusz część odpowiedzialności za zachowanie kolegi z rady miasta zrzuca na fakt, że ten kiedyś był członkiem kabaretu, jednak, jego zdaniem, posiedzenie komisji rady miasta nie jest dobrym miejscem do uprawiania kabaretu.

Reklama