Kolejny świadek zeznawał przed sądem w sprawie byłego starosty opatowskiego

Data publikacji: 03.03.2020 12:43
Autor: Monika Miller / Kategoria: Wiadomości z regionu
03.03.2020. Kielce. Proces Bogusława Włodarczyka

03.03.2020. Kielce. Proces Bogusława Włodarczyka
Fot. Monika Miller / Radio Kielce

Dlaczego doszło do wydzierżawienia szpitala w Opatowie i jak przebiegał remont lecznicy? Między innymi na te pytania szuka odpowiedzi sąd w procesie Bogusława Włodarczyka, byłego starosty opatowskiego z PSL. Chodzi o sprawę oszustw w trakcie renowacji miejscowego szpitala w latach 2013-2014.

Oprócz starosty, w tej samej sprawie oskarżeni są również: była prezes powiatowej spółki medycznej „Top Medicus” Joanna Sz. oraz Jan G., były prezes zarządu dzierżawiącej szpital spółki „Twoje Zdrowie Lekarze Specjaliści” w Katowicach.

Na dzisiejszej rozprawie zeznania składał były radny powiatu opatowskiego, który sprawował swoją funkcję w latach 2010-2014. W tym czasie był w opozycji do zarządu powiatu, reprezentowanego przez Bogusława Włodarczyka. Jak stwierdził, na początku kadencji rozpoczęły się dyskusje dotyczące lecznicy. Mówiono, że szpital źle funkcjonuje i stracił płynność finansową.

- Gdy domagaliśmy się informacji na ten temat, to spływały do nas w sposób szczątkowy, albo wcale - wspominał przed sądem.

Ostatecznie lecznica została wydzierżawiona spółce oskarżonego Jana G. Do jego zadań należało między innymi jej wyremontowanie.

- Na początku Jan G. mówił, że jest w stanie to zrobić. Po pewnym czasie zmienił zdanie i powiedział, że nie jest w stanie podołać temu finansowo. Gdzieś pojawiły się głosy, że będzie potrzebował poręczenia kredytu - dodał.

Podczas poprzednich rozpraw świadkowie zeznawali, że kredyt miał zostać poręczony przez powiat. Ostatecznie jednak do tego nie doszło.

Przypomnijmy, Prokuratura Okręgowa w Kielcach postawiła byłemu staroście siedem zarzutów. Cztery z nich dotyczą oszustw co do mienia znacznej wartości, na szkodę czterech podmiotów wykonujących prace budowlane w szpitalu w latach 2013-2014. Chodzi o kwotę prawie 15 mln zł. Podejrzanym w procesie grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Reklama