Wielkanoc w sztuce świętokrzyskich twórców ludowych

Data publikacji: 12.04.2020 10:00
Autor: Dorota Klusek / Kategoria: Wiadomości z regionu
Tadeusz Żak -

Tadeusz Żak - "Lejoch"
Fot. Muzeum Narodowe w Kielcach /

Chrystus Frasobliwy to znak rozpoznawczy polskiej sztuki ludowej, ale na wsi powstało także wiele innych prac odwołujących się do wydarzeń i tradycji Świąt Wielkiej Nocy.

O motywach wielkanocnych w sztuce świętokrzyskich twórców ludowych opowiadają Krzysztof Karbownik - kierownik Działu Badań Etnograficznych z Muzeum Wsi Kieleckiej oraz Anna Latos-Paryska - kierownik Działu Sztuki Ludowej z Muzeum Narodowego w Kielcach.

Sztuka inspirowana tematami religijnymi pełniła bardzo ważną rolę dla mieszkańców wsi, którzy przez wiele stuleci, a nawet także jeszcze w XX wieku nie potrafili czytać i pisać.

- Z pomocą przyszła sztuka ludowa - podkreśla Krzysztof Karbownik. - Rzemieślnicy zaczęli powtarzać te wzory, które widzieli w kościołach, a jeszcze później samorodni twórcy to, co widzieli, zaczęli przekształcać na własne potrzeby. Chcieli mieć jak najbliżej siebie rzeczy związane z ich wiarą. O religijności chłopskiej bardzo dużo się mówi, pisze. Niektórzy uważają, że nie była zbyt refleksyjna, ale co prosty chłop mógł zrozumieć z kilkuset stron Biblii? Jego religijność polegała na odczuwaniu, na utożsamianiu się wręcz z pewnymi przekazami, które widział lub słyszał. Dlatego najbardziej popularnymi motywami były te najważniejsze, najbardziej plastyczne, czyli Boże Narodzenie i okres Wielkiej Nocy, gdzie chłop mógł się wczuć w to, co widział, w cierpienie.

 Jak zauważa Krzysztof Karbownik, w sztuce ludowej przewijają się trzy tematy.

- Życie codzienne, które jako motyw pojawiło się dopiero po II wojnie światowej, kiedy mówimy o współczesnej sztuce ludowej oraz dwa tematy związane z religijnością: Boże Narodzenie i Wielkanoc. Jeśli chodzi o Wielkanoc, to najczęstsze przedstawienia dotyczą samej męki Chrystusa i ukrzyżowania - wyjaśnia.

 

OSTATNIA WIECZERZA

Wiele prac świętokrzyskich twórców ludowych pokazuje Ostatnią Wieczerzę. Nie brakuje w nich śmiałych rozwiązań, jak wprowadzenie do grona apostołów kobiety, czy nawet pokazanie tego wydarzenia w sposób… radosny.

- Ostatnia Wieczerza to bardzo popularny temat podejmowany przez artystów przez wieki, a także przez twórców ludowych - zaznacza Anna Latos-Paryska. - Jedną z takich ciekawych prac jest płaskorzeźba Antoniego Barana, który żył i tworzył w okolicach Opoczna. Urodził się w 1930 roku, przed II wojną światową, więc nic dziwnego, że skończył tylko cztery klasy szkoły podstawowej, a już od 12. roku życia pracował w zakładach stolarskich, bo po śmierci ojca musiał pomóc w utrzymaniu rodziny. Artysta przedstawił moment ustanowienia Eucharystii, kiedy to Jezus podał Chleb i Wino. Wyrzeźbiony Chrystus trzyma w prawej ręce hostię, a w lewej kielich. Wokół niego siedzą za stołem zgromadzeni apostołowie, a nad cała sceną czuwają również aniołowie - mówi.

Ciekawą kompozycją jest Ostatnia Wieczerza autorstwa Józefa Piłata. Artysta ten żył i tworzył w Dębskiej Woli koło Morawicy. Urodził się w 1900 roku.

Ostatnia Wieczerza, Józef PiłatFot. Muzeum Narodowe w Kielcach /

- Nigdy nie nauczył się pisać ani czytać, chociaż mógł, bo jego matka potrafiła, co wtedy na wsi było pewnym ewenementem. Piłat z tego nie skorzystał, bo jak mówił „jak się zaczynał uczyć, to go głowa bardzo bolała” - mówi Anna Latos-Paryska.

I choć nie interesowała go nauka za to rzeźbił z ogromną pasją. Stworzona przez niego „Ostatnia Wieczerza” jest wysoka na 65 centymetrów i szeroka na 93 centymetry.

- Cała kompozycja zamknięta jest w swego rodzaju szafce, która ozdobiona jest „grzebieniem”, stylizowanym na ptaszki. Natomiast wewnątrz tej szafki, za długim, białym stołem jest przedstawiony Jezus, ale co ciekawe nie został w jakiś szczególny sposób wyróżniony. Siedzi tylko pośrodku, ale nie ma aureoli, autor też nie powiększył tej postaci, co było często stosowanym zabiegiem. Nie wiadomo, czy taki był zamysł artysty, czy za tym stołem dwóch apostołów się nie zmieściło i wyrzeźbił ich osobno. Ci apostołowie stoją u szczytu stołu i to oni najbardziej się wyróżniają swoją wielkością - zauważa.

Jeszcze bardziej intryguje Ostatnia Wieczerza Grzegorza Króla, rzeźbiarza z Końskich. To płaskorzeźba, wielopostaciowa kompozycja z wieloma szczegółami.

Ostatnia Wieczerza autorstwa Grzegorza KrólaFot. Krzysztof Karbownik /

- Prezentujemy pracę, na której widać nie tyko Jezusa i apostołów, ale też postać kobiecą - mówi Krzysztof Karbownik. - I tu po raz kolejny zastanawiamy się, czy ta kobieta to Matka Boska czy może Maria Magdalena, która w różnych teoriach pojawia się koło Jezusa. Ale według jednej z nich Maria Magdalena była tym 13 uczniem. Jej historia jest znana nie z Pisma Świętego, a raczej z apokryfów będąc majętną kobietą, nagle postanowiła całkowicie zmienić całe swoje życie i stała się gorliwą wyznawczynią nauk Chrystusa.

Krzysztof Karbownik zwraca też uwagę na niezwykle wesołe pokazanie Ostatniej Wieczerzy, jakie można zobaczyć na obrazach Eugeniusza Brożka.

Prace Eugeniusza Brożka (w tym Ostatnia WieczerzaFot. Mariusz Łężniak /

- Eugeniusz Brożek z Sędziszowa, który w swoim malarstwie (zwłaszcza w tych ostatnich swoich pracach) w dość frywolny sposób podchodzi do różnych tematów, na przykład nie boi się ukazywania nagości, czy pewnych wad społecznych. Podobnie jest i tu. Namalował Ostatnią Wieczerzę, która jest bardzo radosna! Nie mamy wrażenia podniosłości, tylko radosnego spotkania - przyznaje.

W zbiorach muzealnych nie brakuje przykładów Ostatniej Wieczerzy, wykonanych z ceramiki. Po to tworzywo sięgali między innymi Elżbieta Klimczak czy Władysław Berus.

 

CHRYSTUS FRASOBLIWY

Jezus czekający na ukrzyżowanie, czyli Chrystus Frasobliwy to zdecydowanie najpopularniejszy motyw w polskiej kulturze ludowej.

- Jest to postać siedząca. Chrystus ma głowę opartą o dłoń i jest zamyślony, zadumany. W polskiej sztuce ludowej ten wizerunek był bardzo powszechny z jeszcze jednego powodu, ponieważ ten Chrystus, który cierpiał, który w tym wyobrażeniu duma nad losem człowieka, był bardzo bliski mieszkańcom wsi. Chłopi upatrywali w Nim, że pochyla się także nad nimi, że On potrafi zrozumieć ich bolączki, różne przykre zdarzenia, które też się w życiu zdarzały. W XVII i XVIII wieku można powiedzieć, że Polska była pokryta kolumnami, na których właśnie znajdowały się figury, wyobrażające Chrystusa Frasobliwego - zauważa Anna Latos-Paryska.

Przy tych przedstawieniach bardzo często pojawia się motyw czaski. - Czaszka Adam, praojca, która została wydobyta przez żołnierzy kopiących dół pod krzyż na Golgocie, czyli Miejscu Czaszki. Jest to symbol powrotu do początku, kiedy nie było grzechu, a jednocześnie ta czaszka pod stopą symbolizuje zwycięstwo nad śmiercią - wyjaśnia Krzysztof Karbownik.

W kolekcji Muzeum Narodowego w Kielcach jest wiele takich przykładów. Jednym z nich „Frasobliwy”, który został wyrzeźbiony przez Adama Zegadło.

- Jest to Chrystus pokazany w nawiązaniu do dawnych przedstawień, czyli tych świętych kapliczkowych, bo  oprócz samego Chrystusa, twórca wyrzeźbił kapliczkę, w której umieścił Zbawiciela. Jezus, zgodnie z tradycją, jest nagi, ma na ciele tylko przepaskę na biodrach, głowę zdobi wykonana z patyczków dużych rozmiarów korona cierniowa, a postać otacza kapliczka, która ma też dodatkowe symbole: jest zwieńczona słońcem, które ma znaczenie początku, stwórcy, Boga, Raju, a na dole przy tej kapliczce płoną lampki, które też mają swoją symbolikę, bo oznaczają życie i zmartwychwstanie - wyjaśnia.

Bardzo ciekawą pracą ceramiczną jest, Chrystus Frasobliwy, wykonany przez Stefana Kwapisza z Rędocina (powiat skarżyski) w 1976 roku. Artysta pochodził ze znanej rodziny garncarskiej i pierwsze kroki w tym zawiedzie stawiał pod bacznym okiem ojca, z którym pracował do 16. roku życia. Potem założył własną pracownię.

- Zgodnie ze wzorami ikonograficznymi Chrystus został przedstawiony w pozycji siedzącej, ale ciekawostką jest że artysta umieścił na kolanie, pod łokciem Chrystusa czaszkę, która jednak najczęściej znajduje się pod stopą. Ciekawie uformowana jest sama postać, bo artysta pokusił się o szczegóły anatomiczne, które dodają ekspresji tej pracy - opisuje Anna Latos-Paryska.

Jak bliski ludowym twórcom jest Chrystus Frasobliwy najwyraźniej pokazują prace Grzegorza Króla. Rzeźbiarz „nadaje” twarz „Frasobliwego” także innym, strapionym, zwykłym mieszkańcom wsi.

 

PIETA

Pieta, czyli Matka Boska trzymająca ciało Chrystusa zdjętego z krzyża, to też motyw bardzo popularny wśród twórców ludowych. Jednak jak mówi Krzysztof Karbownik, artyści ci, obdarzeni bardzo dużą indywidualnością, często ujmują ją w różny sposób i przywołuje Grzegorza Króla, który stworzył kilkadziesiąt pasji.

Na przykładzie prac, które mamy w muzeum, możemy prześledzić różnice w szczegółach. Na jednym przedstawieniu Matka Boska trzyma Jezusa, jak małe dziecko, czyli jedną rękę ma podłożoną pod plecy, a druga trzyma na brzuchu. To można odczytywać jako symbol matczynej miłości, tej najczystszej, najprawdziwszej. Na drugim przedstawieniu Matka Boska już tak nie trzyma Chrystusa, trzyma Go jak ciało. Czyli obie ręce są podłożone pod plecy, a jednocześnie nie patrzy na syna, tylko gdzieś w dal, jej wzrok jest nieobecny. Tu możemy się zastanawiać i interpretować, co artysta miał na myśli. I to jest właśnie inspirujące  w sztuce ludowej, że nie musimy się zastanawiać nad poszczególnymi elementami kompozycji, ale nad całością, nad przekazem, co często prości ludzie chcieli przekazać.

Na uwagę zasługuje także pieta wykonana przez Józefa Piłata, którą można zobaczyć w Muzeum Dialogu Kultur - oddziale Muzeum Narodowego w Kielcach.

- Największe wrażenie robi Matka Boska, która jest wręcz monstrualna, jakby została wykuta z kamienia, a na jej kolanach spoczywa bezwładne ciało Chrystusa. Zaskakują proporcje: ciało Jezusa jest wyraźnie pomniejszone, bo głównym akcentem jest figura Matki Boskiej - podkreśla Anna Latos-Paryska.

Interesująca jest również historia samej rzeźby. Piłat wyrzeźbił ją z wyjątkowo dużego kawałka pnia lipy i zawiesił ją na brzozie, przy drodze prowadzącej do dworu. Kiedy drzewa ścinano, rzeźbą zaopiekował się nauczyciel, który z kolei przekazał ją Piotrowi Ganowi - wielkiemu regionaliście, a Piotr Gan powierzył ją Muzeum Narodowemu w Kielcach.

 

UKRZYŻOWANIE I ZŁOŻENIE DO GROBU

Motywy pasyjne często pojawiały się w twórczości Marianny Wiśnios. To jedna z bardziej cenionych i znanych malarek, która całe życie spędziła we wsi Rataje koło Wąchocka. To bardzo płodna twórczo artystka, która tworzyła z potrzeby serca, choć jej malarstwo było bardzo naiwne.

- Dział Sztuki Ludowej posiada największą kolekcję obrazów pani Marianny Wiśnios. Widać w nich wielkie zaangażowanie. Jednym z takich obrazów jest „Chrystus w grobie”.

Marianna Wiśnios – „Złożenie do grobu”Fot. Muzeum Narodowe w Kielcach /

 

To zarazem jedna z najstarszych prac. Jest to kompozycja zamknięta w prostokącie o wymiarach 80x30 cm. Chrystus jest umieszczony centralnie, tak jakbyśmy na niego patrzyli z góry. Widoczne są również rany, które zostały mu zadane, a także na czole po koronie cierniowej. Co ciekawe Chrystus jest w kolorze papieru. Został wycięty z innego kawałka. Ta sama sytuacja dotyczy dwóch klęczących aniołów, które są wyobrażone po bokach obrazu, lecz o ile Chrystus jest pokazany z góry, to aniołowie są przedstawieni z profilu. Ale to też były postaci namalowane na innym kartonie i naklejone na tę pracę, więc zostało zastosowane cos w rodzaju kolażu - mówi Anna Latos-Paryska.

Ciekawy jest również inny obraz Marianny Wiśnios, zatytułowany „Ukrzyżowanie”.

- Jak większość obrazów, wykonany został na papierze przy pomocy akwareli i ołówka. Sama artystka mówiła, że jak przystępuje do pracy, to musi najpierw tym ołówkiem wyrysować kontury, no bo jak inaczej można malować? Najpierw trzeba to narysować. I ten rysunek też jest widoczny - mówi historyk sztuki z Muzeum Narodowego. - To jest kolejna artystka, która cierpiała ogromną biedę i jak sobie radziła? Sięgała po to, co było w najbliższym sklepie na wsi, czyli na przykład po barwniki do tkanin i często ich używała. Na tym obrazie „Ukrzyżowanie” tło zostało namalowane właśnie przy ich pomocy barwników. Do namalowania księżyca i gwiazdek użyła zwykłego srebrolu, jakim malowano na przykład kaloryfery.

Artyści koncertowali się jednak nie tylko na samym ukrzyżowaniu, czy osobach związanych z pasją, ale też na przedmiotach. Krzysztof Karbownik zauważa, że powstały też obrazy prezentujące Narzędzia Męki Pańskiej, czyli Arma Christi.

- W zależności od autora przedawnienia, zarówno ich rodzaj, jak i ilość mogą być różne. Czasami są bardzo symboliczne, jak chociażby monety nawiązujące do „judaszowych srebrników”, a czasami bardzo dosłowne, jak na przykład włócznia, która przebiła bok Chrystusa, czy korona cierniowa. Te elementy miały uzmysławiać patrzącym, jak ważna rzecz została dokonana - tłumaczy ekspert.

Jeszcze większe było znaczenie krzyża, który często pojawiał się w wiejskich domach, w postaci kropielniczek przy drzwiach.

- To był element, który był obecny w każdym domu i korzystało się z niego, jak się wchodziło do domu. Ja nie spotkałam się z innym motywem: to najczęściej jest krzyż, albo serce gorejące z krzyżem. To rezultat tego, że ta religijna kultura ludowa była kulturą przeżywania. Częste obcowanie z krzyżem pozwalało uzmysławiać prostym osobom, że Chrystus się dla nas poświecił i że całe nasze życie musimy pracować, żeby przez swoje cierpienie również doznać zbawienia - wyjaśnia Krzysztof Karbownik.

 

WIELKA SOBOTA

W Wielką Sobotę od dawien dawna obowiązuje zwyczaj święcenia pokarmów. Tadeusz Żak uwiecznił ten zwyczaj na obrazie.

Tradycja święcenia pokarmów na obrazie Tadeusza ŻakaFot. Muzeum Narodowe w Kielcach /

- Najprawdopodobniej inspiracją do namalowania go były wspomnienia z dzieciństwa. Mieszkał niedaleko Kielc, dziś to już są granice miasta, na Gruchawce. Prawdopodobnie jest to obrazek, jaki pamiętał z dzieciństwa i przeniósł go na płótno. Obraz pochodzi z 1980 roku. Jego wymiary to 88x99 cm - opisuje Anna Latos-Paryska.

 

ZMARTWYCHWSTANIE

Zmartwychwstanie, wydarzenie Niedzieli Wielkanocnej, także znalazło swój wyraz w sztuce ludowej. Do niego nawiązuje „Chrystus po wyjściu z grobu” - rzeźba barokowa, pochodząca z kościoła z Rogowa, który dziś stoi w Parku Etnograficznym w Tokarni. Figura została odkryta dopiero w ubiegłym roku i czeka na renowację, która przywróci jej dawną świetność.

Krzysztof Karbownik wyjaśnia, że jest to typowe przedstawienie: - Chrystus po wyjściu z grobu jest odziany w przepaskę, prawą rękę unosi w geście błogosławieństwa, zwycięstwa – różnie to można interpretować. W lewej powinien trzymać chorągiew – również symbol zwycięstwa, który często jest umieszczany w tego typu obrazach, a pod nogą depcze czy opiera nogę na czaszce - wymienia.

Natomiast już zaskakuje sposób, w jaki Chrystus został pokazany. Odbiega on od wizerunków dobrze nam znanych.

- Najczęściej Jezusa postrzegamy jako młodego mężczyznę, w wieku 33 lat, z bujnymi włosami, z ładną brodą, a tu mamy mężczyznę dojrzałego, z bardzo wysokim czołem, nieładem na głowie, z lekko zwichrowaną brodą. Jest to postać bardzo szczupła, nie ma tej maniery atletyczności. Nawet można powiedzieć, że jest wątłej postury - opisuje historyk.

I choć autor nie jest znany, można przypuszczać, że albo był to uznany artysta, który nie został podpisany, albo bardzo zdolny rzemieślnik - być może z Krakowa. Widać kunszt i wiedzę.

- Postać ma naturalne proporcje i nie ma na niej śladów dłuta, co w przypadku rzeźby ludowej rzadko się zdarza - dodaje Krzysztof Karbownik.

 

LANY PONIEDZIAŁEK

Lany Poniedziałek jest znaną tradycją wielkanocną. Dzień, kiedy wszyscy, wzajemnie oblewają się wodą również został przeniesiony na płótno. Tadeusz Żak uwiecznił go na obrazie, a scenkę zatytułował „Lejoch”.

Tadeusz Żak - "Lejoch"Fot. Muzeum Narodowe w Kielcach /

- Był to zawsze radosny dzień. Zazwyczaj to panowie starali się oblać dziewczęta. A dziewczęta wprawdzie uciekały, ale gdyby nie zostały oblane też nie byłyby zadowolone, bo to oznaczało, że nie podobają się, nie są ładne. Dlaczego o tym mówię? Bo na obrazie Tadeusza Żaka, sytuacja jest trochę odwrotna. Tutaj to nie panowie gonią dziewczyny, tylko panie się zasadziły na panów i tą wodą ich oblewają. Przyglądają się  temu mieszkańcy wsi odświętnie ubrani, natomiast te dziewczyny (choć wyglądają na dojrzałe osoby, ale są to dziewczyny, bo nie mają zapasek, które niosły stateczne kobiety) oblewają panów tą wodą - wyjaśnia Anna Latos-Paryska z Muzeum Narodowego w Kielcach.

Animacja obrazu „Lejoch”:

Z kolei w zbiorach Muzeum Wsi Kieleckiej jest radosny obraz „Śmigus dyngus” malowany na szkle. Dzieło Zdzisława Purchały.

"Śmigus dyngus" Zdzisława PurchałyFot. Mariusz Łężniak /

- Artysta ten ma swój niepowtarzalny styl przedstawiania ludzi, którzy są krągli, weseli. Nie jest to styl tożsamy z Eugeniuszem Brożkiem, jest nie do pomylenia - zaznacza Krzysztof Karbownik.

Reklama