Pożar składowiska. Wybuchł metan. Nie ma rannych

Data publikacji: 19.04.2020 19:06
Autor: Karol Żak / Kategoria: Wiadomości z regionu
19.04.2020. Sitkówka-Nowiny. Pożar składowiska odpadów

19.04.2020. Sitkówka-Nowiny. Pożar składowiska odpadów
Fot. Jarosław Kubalski / Radio Kielce

Około godziny 18.30 w Sitkówce-Nowinach doszło do wybuchu metanu. - Czynnikiem zapalnym był pożar składowiska, do którego doszło po godzinie 14.30 – poinformował młodszy brygadier Marcin Nyga, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach.

Jak dodał nikomu nic się nie stało, uszkodzony został jedynie samochód osobowy.

- Znajdujemy się na terenie silnie uprzemysłowionym. Jest to teren uzbrojony, znajduje się tu podziemna sieć kanalizacji deszczowej i sanitarnej. Zgromadzony tam naturalnie metan eksplodował - zaznaczył.

- Zbudowaliśmy magistralę wodną, która doprowadza nam zaopatrzenie w wodę z sąsiedniego cieku wodnego, znajdującego się w odległości ok. 500 metrów. Zgromadziliśmy na miejscu dostateczny zapaś środka pianotwórczego. Kontynuujemy budowę pokrywy z piany gaśniczej, która odizoluje pożar od środowiska zewnętrznego i spowoduje jego ugaszenie – podkreśla.

Jak dodał, akcja może potrwać jeszcze wiele godzin.

Tymczasem jak zapewnia Ziemowit Nowak, rzecznik Wodociągów Kieleckich, nie ma on żadnych informacji na temat ewentualnych uszkodzeń sieci kanalizacji sanitarnej. Zapewnia także, że służby czuwają i będą sprawdzać, czy pożar w jakikolwiek sposób nie wpłynął na infrastrukturę wodociągową.

W pożarze nielegalnego składowiska odpadów w Nowinach na szczęście nikt nie został ranny. Marta Solnica, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego, poinformowała, że dwie karetki zabezpieczały strażaków gaszących pożar nielegalnego składowiska odpadów w Sitkówce-Nowinach oraz mieszkańców okolicznych domów. Osoby, które zostały ewakuowane do schroniska w Nowinach zostały przebadane przez lekarzy. - Na szczęście nie było poważnych zdarzeń. Jedynie kilka osób poczuło się nieco gorzej, ale nie było to nic niebezpiecznego - mówi Marta Solnica.

Reklama