Sandomierz zrywa umowy ze stowarzyszeniami. Winna epidemia

Data publikacji: 20.04.2020 14:53
Autor: Grażyna Szlęzak-Wójcik / Kategoria: Wiadomości z regionu
Na zdjęciu: Marcin Marzec, burmistrz Sandomierza

Na zdjęciu: Marcin Marzec, burmistrz Sandomierza
Fot. Grażyna-Szlęzak-Wójcik / Radio Kielce

Burmistrz Sandomierza chce rozwiązać umowy ze wszystkimi stowarzyszeniami, z którymi miasto podpisało umowy na działalność kulturalną, edukacyjną, rekreacyjną i sportową na bieżący rok. Kwota dotacji miała wynieść w sumie 2 mln zł.

Burmistrz Marcin Marzec tłumaczy, że taką decyzję wymusiła epidemia koronawirusa. Miasto ma niższe wpływy do budżetu, fizycznie nie posiada tych pieniędzy.

- Gdyby nie doszło do epidemii w sposób normalny realizowalibyśmy tę współpracę, natomiast obecnie sami jesteśmy postawieni pod kreską. Nie mamy tych pieniędzy w budżecie i nie będziemy ich mieć. Ponadto nie mamy możliwości prawnych, aby teraz przekazać dotacje stowarzyszeniom. Do końca czerwca odwołane są wszystkie wydarzenia w Sandomierzu. Ustawa o finansach publicznych nie pozwala wydatkować środków publicznych na zadania, które nie są realizowane - powiedział burmistrz Marcin Marzec i dodał, że liczy na zrozumienie ze strony stowarzyszeń, ponieważ sytuacja jest wyjątkowa i anormalna.

Ludowy Klub Sportowy „Sandomierz ”jak co roku ma podpisaną umowę z miastem na realizację trzech zadań: z zakresu rozwoju sportów siłowych, na utrzymanie i szkolenia członków Chorągwi Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej oraz na organizowanie inscenizacji historycznych oraz innych wydarzeń związanych z historią Sandomierza. W sumie wysokość dotacji miała wynieść tak jak i w latach minionych 85 tys. zł.

Karol Bury, prezes LKS Sandomierz powiedział, że rozwiązanie umowy z miastem postawi jego stowarzyszenie w  katastrofalnej sytuacji. Plany dotyczące tego sezonu turystycznego, występów, i prezentacji zostały zaplanowane znacznie wcześniej. Kupione zostały nowe elementy wyposażenia, zatrudniono instruktorów do nauki szermierki, łucznictwa, tańca dawnego i innych. Jeśli zabraknie dotacji z miasta, stowarzyszenie nie będzie w stanie samodzielnie pokryć rachunków, które już zaczynają spływać.

- To poskutkuje tym, że instruktorzy odejdą, zajmą się czymś innym, trudno będzie potem to wszystko odbudować - powiedział Karol Bury. Dodał, że jest prezesem stowarzyszenia od ponad 40 lat, ale taka sytuacja nigdy mu się jeszcze nie zdarzyła pomimo, że bywały różne kryzysy.

Jego zdaniem pomysł rozwiązania umów ze stowarzyszeniami nie jest dobry z jeszcze jednego powodu. Ta epidemia kiedyś się skończy i czymś trzeba przyciągnąć do miasta turystów, aby nakręcali lokalny biznes. Jeżeli nie będzie dla nich żadnej oferty to efekt będzie odwrotny - uważa prezes Karol Bury.

Reklama