Pożar w Nowinach. Kto stoi za składowiskiem? Mafia śmieciowa i Tadeusz D.?

Data publikacji: 21.04.2020 15:56
Autor: Monika Miller / Kategoria: Wiadomości z regionu
21.04.2020. Sitkówka-Nowiny. Składowisko odpadów

21.04.2020. Sitkówka-Nowiny. Składowisko odpadów
Fot. Wiktor Taszłow / Radio Kielce

„Moja wiedza na temat składowania odpadów pochodziła z Internetu. Była słaba. Nieoznaczone pojemniki uznawałem za bezpieczne” - mówił w trakcie śledztwa Łukasz P., właściciel składowiska odpadów niebezpiecznych w Nowinach, które spłonęło w ostatnią niedzielę. 35-letni mężczyzna, w październiku 2019 roku, został nieprawomocnie skazany na bezwzględne więzienie.

Decyzję o składowaniu odpadów Łukasz P. podjął w 2018 roku. Na miejsce prowadzenia działalności wybrał teren przy ulicy Perłowej w Nowinach. Wiedzę o tym, jak należy zajmować się niebezpiecznymi odpadami czerpał z Internetu. W trakcie śledztwa twierdził, że po przywiezieniu towaru nie otrzymywał od firm kart przekazania odpadów, dlatego nie wiedział co przechowuje. - Wiem, jak taki dokument wygląda, bo widziałem ten wzór w Internecie - zapewniał w toku postępowania.

Proces w tej sprawie toczył się w Sądzie Rejonowym w Kielcach. Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód zarzuciła mężczyźnie niezgodne z przepisami składowanie groźnych substancji w sposób zagrażający życiu i zdrowiu, a także wprowadzenie w błąd starosty kieleckiego, który wydawał zgodę na prowadzenie działalności.

Podczas rozprawy zeznawał między innymi znajomy oskarżonego Łukasza, który obsługiwał wózek widłowy na składowisku. Mężczyzna zajmował się przede wszystkim rozładunkiem samochodów oraz sortowaniem beczek i pojemników. Świadek zeznał, że kierowcy mieli przy sobie dokumenty, w tym listy przewozowe.

- Podpisywałem go i oddawałem, ponieważ kierowca musiał się z tego rozliczyć - mówił. Z kolei karty przekazania odpadów oddawał Tadeuszowi D., byłemu wójtowi Piekoszowa zamieszanemu w inne sprawy związane z niebezpiecznym składowaniem odpadów. - Przyjeżdżał raz w tygodniu i je zabierał - zeznał świadek.

W czerwcu 2019 roku na rozprawę została wezwana także przedstawicielka firmy, od której oskarżony dzierżawił teren. Kobieta zeznała, że rok wcześniej jej pracownica zauważyła, że odpady składowanie są poza użyczonym terenem.

- Powiedziałam jej, że ma spisać notatkę, pod którą Łukasz P. ma się podpisać. Dodałam, że oskarżony ma oświadczyć iż przechowuje odpady zgodnie z prawem. Taka notatka została sporządzona, a Łukasz P. się pod nią podpisał - powiedziała.

Jak dodała, po pewnym czasie Łukasz P. wysłał do firmy, od której dzierżawił teren, pismo i poprosił o zawieszenie płatności. Napisał, że został oszukany przez kontrahentów, w związku z czym ma wstrzymaną działalność. Przedsiębiorstwo poinformowało, że nie ma takiej możliwości. Ostatecznie umowę rozwiązano. 31 sierpnia 2018 Łukasz P. miał oddać działkę. Wówczas doszło do spotkania oskarżonego i przedstawicieli spółki. Została spisana notatka, że teren nie zostanie przyjęty, ponieważ nie jest uprzątnięty.

- Poinformowano go, że od tego momentu będzie obciążany za bezumowne korzystanie z działki - dodała świadek. Pomimo prawomocnego wyroku w sprawie działki, nakazującego natychmiastowe usunięcie odpadów, nieczystości nadal się tam znajdowały.

Nieprawomocny wyrok w tej sprawie zapadł w październiku 2019 roku. Sąd Rejonowy w Kielcach skazał Łukasza P. na rok i trzy miesiące więzienia. Oskarżony ma też wpłacić nawiązkę w wysokości 5 tys. zł na rzecz Narodowego Funduszu Środowiska i Gospodarki Wodnej, a także pokryć część kosztów sądowych w wysokości 3 tys. zł.

Sędzia Krzysztof Czarnecki w trakcie uzasadniania wyroku stwierdził, że oskarżony składował odpady w sposób nieprawidłowy, niezgodny z przepisami ustawy o decyzji, które zostały mu wydane. Zdaniem sądu, oskarżony kierując się chęcią łatwego zysku nie przygotował się należycie do prowadzenia działalności.

- Jak sam przyznawał, wiedzę o tym, w jaki sposób składować odpady czerpał z Internetu, co wydaje się źródłem niewystarczającym. Oskarżony nie miał żadnych szkoleń ani doświadczenia w prowadzeniu tego typu działalności - mówił.

Z tym wyrokiem nie zgodził się oskarżony. Jego obrońca wniósł apelację, w której domaga się uniewinnienia - informuje sędzia Jan Klocek, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach.

Nazwisko wspomnianego już Tadeusza D. bardzo często przewijało się podczas rozprawy karnej właściciela składowiska w Nowinach. Mówiła o nim także spedytor w firmie, która zajmowała się przewozem pojemników z Rzeszowa i Mielca na teren składowisk w m.in. Nowinach i Kielcach. Wszystkie te miejsca wskazywał były wójt Piekoszowa. Jego firma widniała jako odbiorca odpadów i to on odbierał karty przewozowe.

Sam Tadeusz D. kilkukrotnie był wzywany na rozprawy, jednak się nie stawiał. Ostatecznie został doprowadzony na rozprawę z aresztu. Przebywał tam tymczasowo, w związku ze sprawą tzw. „mafii śmieciowej”. Jak się okazało, jedna ze spółek, w której zarządzie zasiadał były samorządowiec pośredniczyła w pozyskiwaniu odpadów do firmy Łukasza P. Tadeusz D. podczas składania wyjaśnień mówił, że nie weryfikował tego, czy odpady trafiające do Nowin spełniały kryteria zezwolenia, jakie posiadał oskarżony.

Wobec Tadeusza D. nadal toczy się proces korupcyjny w Sądzie Okręgowym w Kielcach. Prokuratura postawiła mu łącznie 34 zarzuty, w tym przekroczenia uprawnień oraz przyjmowania korzyści majątkowych. Sprawa rozpoczęła się w 2015 roku, a dotyczy lat 2010-2013.

To nie jedyne kłopoty byłego wójta Piekoszowa. Pod koniec 2019 roku Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód skierowała wobec niego akt oskarżenia. Chodzi o nieodpowiednie składowanie odpadów na terenie dawnej Agromy, przy ulicy Krakowskiej w Kielcach. Zdaniem śledczych, odpady mogły swobodnie przedostawać się do gruntu, a takie działanie mogło zagrażać życiu lub zdrowiu wielu osób i spowodować istotne obniżenie jakości wód podziemnych i powierzchniowych.

Tadeusz D. składał odpady na placu magazynowym i w naczepie samochodowej. Były tam także materiały niebezpieczne. Znajdowały się one w tzw. mauzerach, beczkach i kanistrach, które nie były szczelne. Proces w tej sprawie miał rozpocząć się w marcu, jednak ze względu na sytuację związaną z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, rozprawa została odwołana.

To nadal nie koniec problemów byłego wójta. Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi postępowanie, w którym jednym z podejrzanych jest Tadeusz D. Chodzi o wspomnianą już sprawę „mafii śmieciowej”, której członkowie zajmowani się nielegalny składowaniem odpadów w wielu miejscach w kraju.

Prokurator Agnieszka Wichary informuje, że 13 marca został uchylony tymczasowy areszt Tadeusza D. Został zamieniony na dozór policji, poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju. Łącznie w tej sprawie jest 27 podejrzanych.

Reklama