Polityczny wandalizm działacza młodzieżówki PO

Data publikacji: 19.05.2020 15:01
Autor: Emilia Sitarska / Kategoria: Wiadomości z regionu
19.05.2020. Ostrowiec Św. Zniszczenia w oknach biura poselskiego

19.05.2020. Ostrowiec Św. Zniszczenia w oknach biura poselskiego
Fot. Emilia Sitarska / Radio Kielce

Patryk Stępień, przewodniczący Regionu Świętokrzyskiego Młodych Demokratów prawdopodobnie stanie przed sądem za zniszczenie mienia biura posła Andrzeja Kryja. Działacz związany z Platformą Obywatelską i młodzieżowym sejmikiem województwa usłyszał już policyjne zarzuty w tej sprawie.

Chodzi o sytuację, którą sam podejrzany określa jako happening polityczny. W lutym, pod osłoną nocy, w towarzystwie innych osób, Patryk Stępień nakleił na drzwi i okna biura senatorsko-poselskiego Prawa i Sprawiedliwości plakaty z wizerunkiem poseł Joanny Lichockiej. Doszło do tego po głosowaniu w sprawie przekazania 2 mld zł rekompensaty dla mediów publicznych. Po zdjęciu plakatów okazało się, że zniszczone zostały ażurowe naklejki informujące m.in. o przyjęciach interesantów.

Poseł Andrzej Kryj mówi, że tym razem przekroczona została pewna granica.

– Przed moim biurem poselskim wielokrotnie dochodziło do różnego rodzaju protestów. Taka jest istota sporu politycznego. Protestować można, ale w taki sposób, aby szanować godność drugiej strony i własność – mówi poseł Andrzej Kryj.

Patryk Stępień nie poczuwa się do winy. Twierdzi, że do naklejenia plakatów używał zwykłego płynnego kleju do papieru.

– Zniszczenie nalepki ażurowej, którą wyceniono na tysiąc złotych, nie nastąpiło w wyniku nalepienia plakatu, a w wyniku zerwania. Nie ja go zerwałem – odcina się Patryk Stępień. Działacz młodzieżówki PO twierdzi, że parlamentarzysta powinien zgłosić się do niego z prośbą o zdjęcie plakatów.

Z kolei poseł zwraca uwagę, że gdyby taka chęć była, organizatorzy happeningu zostawiliby do siebie kontakt. Zastanawia się także, dlaczego młody działacz nie skontaktował się z nim, aby zapytać w jaki sposób mógłby naprawić szkody, a o całej sprawie poskarżył się lokalnym mediom. 

Reklama