Pijany kierowca BMW zabił kobietę [SZOKUJĄCE FILMY]

Data publikacji: 16.11.2017 11:57 / Data aktualizacji: 16.11.2017 14:52
Autor: Jarosław Kubalski , Monika Miller / Kategoria: Wiadomości z regionu
15.11.2017 Kielce. Wypadek przy ulicy Grunwaldzkiej

15.11.2017 Kielce. Wypadek przy ulicy Grunwaldzkiej
Fot. Monitoring / Straż Miejska

Dwóch pasażerów BMW, które wjechało wczoraj w ludzi oczekujących na przystanku na ulicy Grunwaldzkiej w Kielcach zostało przesłuchanych przez policję. Nie postawiono im jeszcze prokuratorskich zarzutów w związku z czym zostali wypuszczeni na wolność.

Kierowca samochodu, Robert C., pozostanie w policyjnym areszcie przynajmniej do piątkowego poranka. Wtedy stanie przed obliczem prokuratora. Policja wciąż zbiera dowody w sprawie wypadku.

 

Posłuchaj dźwięku Moniki Miller z Raportu Dnia:

 

Robert C. znany był z tego, że na Czarnowie, gdzie mieszkał często spożywał alkohol na świeżym powietrzu. Jak wynika z ustaleń Radia Kielce zazwyczaj widywany był ze swoimi dwoma kolegami w okolicy sklepów spożywczych. 52-letni mężczyzna mieszka przy ulicy Szkolnej w Kielcach. Nigdy nie był karany i według sąsiadów prowadził spokojny tryb życia. Nie wiadomo jednak czym się zajmował. Według ustaleń Radia Kielce na pewno nie prowadził działalności gospodarczej.

Mieszkańcy osiedla, na którym doszło do tragedii do tej pory nie mogą uwierzyć, że to stało się niedaleko ich domów.

- Ten człowiek chyba nie myśli. Polskie prawo powinno przewidywać wyższe kary za takie przestępstwa - mówili.

Robert C. uderzył terenowym samochodem BMW w przystanek autobusowy z dużą prędkością.

Na przystanku oczekiwała grupa pasażerów. Pięć osób zostało rannych. Jedna z nich, 77-letnia kobieta, zmarła w szpitalu. Po badaniu, okazało się, że 52-letni kierowca miał 3 promile alkoholu w organizmie.

Mężczyźni, którzy podróżowali z pijanym kierowcą prawdopodobnie również usłyszą zarzuty.

- Oczywiście, żaden z nich nie kierował samochodem. Byli pasażerami. Wstępne ustalenia wskazują jednak, że bezpośrednio po wypadku oddalili się z miejsca zdarzenia i nie udzielili pomocy rannym - mówi prokurator Daniel Prokopowicz.

- Okoliczności wypadku, pod nadzorem prokuratury wykonuje policja. Analizowany jest monitoring z przystanku autobusowego, przesłuchujemy także świadków i to będzie miało wpływ na ostateczny zarzut, który usłyszy 52-letni mężczyzna. Może to być spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, albo sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym - informuje Karol Macek z Komendy Miejskiej w Kielcach.

Z ustaleń śledczych wynika, że auto nagle zjechało na pas prowadzący do zatoczki autobusowej i potrąciło stojące pod wiatą osoby.

Reklama