Siekierski: oszczędności w UE to mniej pieniędzy dla Polski

Data publikacji: 26.02.2018 09:27
Autor: Katarzyna Podraza / Kategoria: Wiadomości z regionu
Czesław Siekierski, eurodeputowany PSL

Czesław Siekierski, eurodeputowany PSL
Fot. Stanisław Blinstrub / Radio Kielce

Unia Europejska będzie szukała oszczędności, a to może odbić się niekorzystnie na Polsce, bo od 2020 roku może trafić do nas znacznie mniej unijnych pieniędzy - powiedział na antenie Radia Kielce Czesław Siekierski, eurodeputowany PSL.

- 2018 to ostatni rok, kiedy w gronie płatników netto, czyli krajów, które wpłacają do budżetu UE więcej niż z niego dostają, będzie jeszcze Wielka Brytania. Powodów oszczędności jest kilka - mówi gość Radia Kielce. - Brexit, czyli mniejsze wpływy do eurobudżetu oraz nowe priorytety: obronność i polityka migracyjna. Projekt budżetu na lata 2020-2025 lub 2020-2027 zostanie przedstawiony dopiero w maju, ale już teraz wiadomo, że głównym obszarem cięć będzie tzw. polityka spójności. A jej największym beneficjentem jest właśnie Polska - dodał eurodeputowany.

Jak podkreślił Czesław Siekierski, już teraz zarówno Niemcy, jak i Francja są za zwiększeniem wysokości składek do unijnego budżetu. Jednak to nie będzie wystarczające, dlatego wskazuje się na potrzebę mniejszego dofinansowania polityki rolnej.

- Nie wszystkie kraje członkowskie korzystają z takiej polityki spójności, aby móc odzyskać środki, które wpłacały do Unii Europejskiej. Zmniejszenie polityki spójności dotknęłoby nasze samorządy, a więc i rozwój regionalny - mówi Czesław Siekierski.

Gość Radia Kielce pytany, czy możliwe będzie zrównanie wysokości dopłat bezpośrednich dla rolników polskich i zachodnioeuropejskich stwierdził, że takie zapowiedzi były hasłami przed wyborami obecnie rządzących.

- Bardzo trudne do realizacji, choć będzie kolejne zbliżenie wysokości dopłat. Czy ono będzie już tak bliskie, że te różnice będą małe, raczej nie. Oczywiście wykorzystywany tu jest argument drugiego filara, że kiedy Polsce dodamy do pierwszego drugi i odniesiemy to do hektarów, to wtedy te różnice są już  znikome i inne kraje mówią, że trzeba to liczyć łącznie - powiedział eurodeputowany.

W piątek po zakończeniu nieformalnego szczytu UE w Brukseli premier Mateusz Morawiecki zadeklarował, że Polska opowiada się za powiększeniem składek do unijnego budżetu nawet do poziomu 1,2 proc. dochodu narodowego brutto. Obecnie roczne wpłaty państw członkowskich do wspólnej kasy oscylują wokół 1 proc. DNB.

Szef rządu mówił też, że Polska broni wspólnej polityki rolnej i polityki spójności, czyli pieniędzy na budowę dróg czy rozwój infrastruktury, bo musi nadrabiać straty, które wynikają z tego, że po II wojnie światowej była po złej stronie żelaznej kurtyny. Jak zaznaczył, nadrabiamy te straty, ale to jeszcze potrwa.

Projekt przyszłego wieloletniego unijnego budżetu po 2020 roku Komisja Europejska ma przedstawić na początku maja.

Posłuchaj Rozmowy Dnia:

Reklama