Tarabaniarze oznajmili Zmartwychwstanie Chrystusa [FILM]

Data publikacji: 31.03.2018 14:47 / Data aktualizacji: 01.04.2018 09:01
Autor: Emilia Sitarska / Kategoria: Wiadomości z regionu
Tarabaniarze w Iwaniskach

Tarabaniarze w Iwaniskach
Iwaniska. 31.03.2018 / Fot. Emilia Sitarska / Radio Kielce

O północy przed Grobem Pańskim w parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Iwaniskach jak co roku, kawalerowie uderzali w bęben. Potocznie nazywa się ich tarabaniarzami, to oni ogłaszają mieszkańcom wieść o Zmartwychwstaniu Chrystusa.

O północy mężczyźni w asyście strażaków przez kilkadziesiąt minut bili w bęben. Jak mówi jeden z tarabaniarzy Emil Skuza, jest to ogromny zaszczyt. W kościele grają tylko najlepsi. Tradycja tarabanienia jest podtrzymywana, wielu młodych mężczyzn chętnie bije w taraban. Mimo to nadal nie wiadomo skąd wziął się bęben i ta tradycja. Emil Skuza mówi, że tarabanienie symbolizuje pękanie skał grobu.

Po koncercie w kościele kawalerowie aż do mszy rezurekcyjnej biegali z bębnem po Iwaniskach i budzili panny na wydaniu. W wyjątkowych przypadkach tarabanienie rozlega się także pod domami mężczyzn, którzy w danym roku mają zamiar zawrzeć związek małżeński.

Wyjątkowa wielkanocna tradycja przyciągnęła do kościoła o północy nie tylko mieszkańców gminy. Edward Talaśka z Nowej Huty i Małgorzata Grześkiewicz z Opatowa przyglądali się obrzędowi po raz pierwszy. Byli pod dużym wrażeniem tego wydarzenia.

Edward Talaśka mówi, że to wspaniała tradycja. Jest pod wrażeniem uczestnictwa w obrzędzie wielu młodych ludzi. Podziwiał także umiejętności kawalerów, w pewnym momencie grało na raz nawet siedmiu mężczyzn. Małgorzata Grześkiewicz z kolei mówi, że tradycja jest piękna, tarabanienie wywołało u niej wzruszenie. Obydwoje twierdzą, że ten sposób obwieszczania nowiny o Zmartwychwstaniu pozwala na jeszcze głębsze przeżycie Wielkanocy.

Mieszkańcy Iwanisk przyznają, że obecność w kościele w Wielką Sobotę jest obowiązkiem. Starsi wspominają, że dawniej milicja nie pozwalała na tarabanienie. Czasami przekupienie funkcjonariusza dawało możliwość kontynuowania tradycji. 

Jak mówi, obrzęd przyciąga uwagę. Świątynia o północy jest zapełniona. Podkreśla to, że mieszkańcy są dumni z wyjątkowej tradycji, ale do Iwanisk zjeżdżają osoby z sąsiednich miejscowości i powiatów, aby zobaczyć jak wygląda całe wydarzenie.

- Jest to atrakcja, jak i radość ze Zmartwychwstania Jezusa. Będzie ona kontynuowana przez młodzież - mówi strażak.

Rytm bębnienia jest różny w zależności od miejsca, w którym znajdują się tarabaniarze. W kościele jest jednostajny, spokojny. Żywsze uderzanie zaczyna się, gdy bęben znajdzie się już poza kościołem. Tarabaniarze kończą obrzęd tuż przed rezurekcją.

Tagi do tego wpisu
Reklama