Wojewoda sprawdza funkcjonowanie starostwa po zawieszeniu Bogusława W.

Data publikacji: 12.04.2018 13:42 / Data aktualizacji: 12.04.2018 14:33
Autor: Monika Miller , Michał Kita , Emilia Sitarska / Kategoria: Wiadomości z regionu
Opatów. Starostwo powiatowe

Opatów. Starostwo powiatowe
Fot. TVP3 Kielce

Służby wojewody świętokrzyskiego sprawdzają, jak funkcjonują władze powiatu opatowskiego po zawieszeniu starosty Bogusława W. - Dziś zostanie tam skierowane pismo z pytaniem, czy w związku z zaistniałą sytuacją została zachowana ciągłość pracy urzędu - informuje wojewoda Agata Wojtyszek.

- Naszą rolą jest sprawdzenie, czy w nowych warunkach urząd funkcjonuje prawidłowo. Skierujemy zapytanie, czy zostały wydane upoważnienia do wydawania decyzji oraz czy ciągłość pracy urzędu jest w tej sytuacji zachowana. Mam nadzieję, że nie będzie z tym żadnego problemu. W przeciwnym wypadku będziemy odpowiednio reagować - dodaje.

Jak podkreśla wojewoda, to kto zastąpi zawieszonego starostę zależy od schematu organizacyjnego i regulaminu starostwa w Opatowie.

- W zależności od zapisu regulaminu może to być obecny wicestarosta, ewentualnie jeden z członków rady powiatu - dodaje Agata Wojtyszek.

Do starostwa nie wpłynęło jeszcze żadne oficjalne pismo informujące o zawieszeniu starosty, ale jego obowiązki przejął wicestarosta Gustaw Saramański. Nie znalazł do tej pory czasu, aby porozmawiać o nowej sytuacji. Na rozmowę nie miał czasu także przewodniczący Zarządu Powiatu Zbigniew Wołcerz.

Powiatowy radny Grzegorz Gajewski informuje, że mimo zawieszenia starosty zarząd powiatu nadal będzie pracował, ale w czteroosobowym składzie. Starosta będzie jednak korzystał z uprawnień, jakie daje mu mandat radnego.

- Pozostali członkowie zarządu funkcjonują do czasu, gdy np. rada nie postanowi o odwołaniu starosty, albo sam nie poda się do dymisji - tłumaczy Grzegorz Gajewski.

Pracownicy Starostwa Powiatowego w Opatowie nie chcą rozmawiać na temat zawieszenia swojego przełożonego Bogusława W. z PSL. Wczoraj starosta zwołał spotkanie, podczas którego poinformował urzędników o swojej sytuacji, ale nie chcą zdradzać szczegółów. Jak tłumaczą, mają zakaz wypowiadania się do mediów. Bogusław W. nie stawił się dzisiaj w pracy. Jak informowaliśmy, samorządowiec, decyzją Prokuratury Okręgowej w Kielcach został zawieszony w czynnościach służbowych.

Mieszkańcy Opatowa i ościennych miejscowości pytani przez naszą reporterkę w większości negatywnie oceniają działania starosty. Wskazują także, że przez całą swoją kadencję nie zrobił nic dobrego dla samego Opatowa, ponieważ wszelkie inwestycje ukierunkowane są na rejon, z którego starosta pochodzi. Nasi rozmówcy uważają, że samorządowiec doprowadził do zniszczenia lecznicy. Niektórzy mówią też o trudnościach z otrzymaniem stażu z Powiatowego Urzędu Pracy, jeśli brakuje rekomendacji ze strony Bogusława W. Kilka osób wolało się nie wypowiadać na temat starosty mówiąc, że trzeba poczekać na wyrok sądu.

Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, informuje, że Bogusław W. usłyszał siedem zarzutów. Są one związane z pełnioną przez niego funkcją starosty. Cztery z nich dotyczą oszustw, co do mienia znacznej wartości, na szkodę czterech podmiotów wykonujących prace budowlane szpitala opatowskiego w latach 2013-2014. Chodzi o kwotę prawie 15 milionów złotych.

- Wartość szkody w przypadku pierwszego z tych czynów to prawie 5 mln zł, w przypadku drugiego ponad 4 mln zł, trzeciego - 3,6 mln zł, a w przypadku czwartego prawie 2 mln zł. Podejrzany próbował także wyłudzić ponad 3 mln zł - wylicza Daniel Prokopowicz.

Oprócz tego zarzuty dotyczą m. in. przekraczania uprawnień przy zawieraniu umów na sprzątanie pomieszczeń starostwa i poświadczenia nieprawdy w dokumentach przekazywanych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Podejrzany nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Złożył wyjaśnienia, jednak dla dobra postępowania prokuratura nie ujawnia ich treści. Prokurator zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci zawieszenia go w czynnościach służbowych starosty.

Drugą podejrzaną osobą jest Joanna Sz., była prezes spółki Top Medicus w Opatowie.

- Zarzuty związane są z działaniem na szkodę spółki. Chodzi o wykup wierzytelności na kwotę łączną około 6 mln zł - tłumaczy Daniel Prokopowicz.

Prokuratura nie zastosowała wobec kobiety środków zapobiegawczych.

Śledztwo w tej sprawie trwa od trzech lat. W tym czasie zebrano obszerny materiał dowodowy, który dał podstawy do przedstawienia podejrzanym zarzutów. Nie wiadomo, kiedy prokuratura skieruje do sądu akt oskarżenia. Top Medicus zarządzał opatowskim szpitalem po zerwaniu umowy z poprzednim dzierżawcą lecznicy - spółką „Twoje Zdrowie - Lekarze Specjaliści”.

Reklama