Składował niebezpieczne odpady. Stanął przed sądem

Data publikacji: 13.03.2019 12:03
Autor: Monika Miller / Kategoria: Wiadomości z regionu
Proces przeciwko Łukaszowi P., właścicielowi składowiska niebezpiecznych odpadów w Nowinach

Proces przeciwko Łukaszowi P., właścicielowi składowiska niebezpiecznych odpadów w Nowinach
Kielce. 13.03.2019 / Fot. Monika Miller / Radio Kielce

Łukasz P., właściciel składowiska niebezpiecznych odpadów w Nowinach stanął przed sądem. Jest oskarżony o to, że wbrew przepisom ustawy, składował substancje niebezpieczne, w sposób zagrażający życiu i zdrowiu, dodatkowo skutkujący obniżeniem jakości powietrza i gruntu. Ponadto, Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód oskarżyła Łukasza P. o wprowadzenie w błąd starosty kieleckiego, który wydawał pozwolenie na prowadzenie działalności.

Proces w tej sprawie rozpoczął się dziś przed Sądem Rejonowym w Kielcach. Łukasz P. nie przyznał się do popełniania zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. W związku z tym, zeznania złożone w śledztwie, odczytał przewodniczący składu sędziowskiego Krzysztof Czarnecki. Oskarżony twierdził wówczas, że po przywiezieniu towaru, nie otrzymywał od firm kart przekazania odpadów i dlatego nie wiedział co przechowuje.

- Wiem jak taki dokument wygląda, bo widziałem ten wzór w internecie - mówił.

Decyzję o prowadzeniu działalności związanej ze składowaniem odpadów, Łukasz P. podjął w ubiegłym roku.

- Moja wiedza na ten temat pochodziła z Internetu. Była słaba. Nie zatrudniałem żadnego pracownika. Nieoznaczone pojemniki uznawałem za bezpieczne. Te uznane za niebezpieczne częściowo przechowywałem w hali, a częściowo na zewnątrz - mówił oskarżony w śledztwie.

Kolejna rozprawa, na której zostaną przesłuchani pierwsi świadkowie odbędzie się 17 kwietnia. Łukaszowi P. grozi 5 lat pozbawienia wolności.

Jak informowaliśmy, w czerwcu Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wykazał szereg nieprawidłowości przy magazynowaniu odpadów na składowisku przy ulicy Perłowej w Nowinach. Znaleziono tam kilka tysięcy pojemników i beczek z substancjami niewiadomego pochodzenia, które nie były w należyty sposób zabezpieczone. Część z nich oznaczona była kodem odpadów niebezpiecznych i łatwopalnych. Witold Bruzda, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska informuje, że na firmę została nałożona kara finansowa w wysokości 300 tysięcy złotych. Nie została ona jednak uregulowana, a właściciel chce złożyć odwołanie.

Reklama