Ratownicy chcą powrotu do pracy

Data publikacji: 14.06.2019 14:18
Autor: Monika Miller / Kategoria: Wiadomości z regionu
Rozprawa dwóch ratowników medycznych zwolnionych ze Świętokrzyskiego Pogotowia

Rozprawa dwóch ratowników medycznych zwolnionych ze Świętokrzyskiego Pogotowia
Kielce. 14.06.2019 / Fot. Monika Miller / Radio Kielce

28 czerwca zapadnie wyrok w sprawie Pawła Sochy i Kamila Makowskiego, ratowników zwolnionych ze świętokrzyskiego pogotowia. Ratownicy dostali wypowiedzenia za rzekomą działalność na niekorzyść Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego oraz szkalowanie dobrego imienia dyrektor tej instytucji w mediach społecznościowych. Obydwaj domagają się przywrócenia do pracy.

Na dzisiejszej rozprawie, strony przedstawiły końcowe stanowiska. Maciej Kabziński, pełnomocnik Pawła Sochy przypomniał, że w uzasadnieniu rozwiązania umowy bez wypowiedzenia wskazano dwie przyczyny. Pierwsza dotyczyła anonimów wysyłanych do wojewody i do ministerstwa zdrowia, w których jego klient miałby się skarżyć się na funkcjonowanie firmy. Zdaniem mecenasa nie ma żadnych dowodów, że zrobił to Paweł Socha.

- Jeżeli chodzi o drugą przyczynę to w moim przekonaniu był to fakt, że mój klient ośmielił się w XXI wieku nagrywać spotkanie dyrekcji z pracownikami. Co najciekawsze, z tego spotkania powstał protokół, z którym każda osoba, która nie była na spotkaniu, mogła się zapoznać. To nie jest tak, że Paweł Socha wyniósł szczegóły techniczne promu kosmicznego NASA - dodał pełnomocnik.

Przemysław Witkowski, pełnomocnik Kamila Makowskiego stwierdził, że zwolnienie dyscyplinarne było niezasadne, a wskazane przyczyny były nieprawdziwe. Z kolei strona pozwana wnosi o oddalenie wniosku o przywrócenie do pracy. Zdaniem Anety Jaroszczyk, pełnomocnik pogotowia, ma to na celu dalsze szykanowanie i nękanie dyrekcji.

Rozprawa dwóch ratowników medycznych zwolnionych ze Świętokrzyskiego PogotowiaKielce. 14.06.2019 / Fot. Monika Miller / Radio Kielce

- Ratownicy, pomimo „wilczego biletu” jak to określają, znaleźli pracę w innych jednostkach. Jeden z nich nawet robi doktorat - powiedziała Aneta Jaroszczyk.

Mecenas przyznała, że nie ma bezpośredniego dowodu na to, że to Paweł Socha i Kamil Makowski wysłali anonimy.

- Mamy dowody pośrednie. W prawie karnym istnieją tzw. poszlaki. Tu jest ich dużo. To m.in. list od lojalnych pracowników, którzy wskazują na tę grupę - dodała pełnomocnik.

Łącznie w grudniu 2017 roku zostało zwolnionych pięciu ratowników medycznych. Sprawa pozostałych trzech została już prawomocnie zakończona. Postanowieniem sądu pracownicy dostali odszkodowania od pogotowia.

Tagi do tego wpisu
Reklama