Korona nie przegrała. Remis daje nadzieję na przyszłość

Data publikacji: 14.09.2019 22:01 / Data aktualizacji: 15.09.2019 07:00
Autor: Rafał Szymczyk / Kategoria: Sport
14.09.2019 Kielce. Mecz Korona Kielce - Wisła Kraków

14.09.2019 Kielce. Mecz Korona Kielce - Wisła Kraków
Fot. Wiktor Taszłow / Radio Kielce

W 8. kolejce PKO Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na „Suzuki Arenie” z Wisłą Kraków 1:1 (0:1). W 38. minucie bramkę dla gości zdobył z rzutu karnego Paweł Brożek. Wyrównał w 47. minucie Erik Pačinda. „Biała Gwiazda” od 31. minuty grała w dziesiątkę, gdyż za faul na Marcinie Cebuli czerwoną kartką ukarany został Rafał Boguski.

„Żółto – czerwonych” prowadził tymczasowy trener Sławomir Grzesik, który zastąpił zdymisjonowanego przed dwoma tygodniami Włocha Gino Lettieriego. W poniedziałek kielecki klub poda  nazwisko nowego szkoleniowca kieleckiego zespołu.

– Myślę, że podnieśliśmy rękawicę. Pierwszym moim zadaniem było, żeby drużyna grała z zaangażowaniem, chciała wygrać. Jest pewien niedosyt, bo stworzyliśmy więcej groźnych sytuacji. Wisła wiele nam nie zagrażała w ofensywie. Na pewno kluczową sytuacją był rzut karny, zupełnie niepotrzebny, bo mieliśmy asekurację Ivana Marqueza i Wisła nic by nam z tego nie zrobiła – powiedział Sławomir Grzesik.

– Szanujemy ten punkt, ponieważ zdobyliśmy go w trudnych warunkach. Zdawaliśmy sobie sprawę, że przy zmianie trenera Korona będzie zmotywowana do tego, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Dodatkowo mieliśmy utrudnione zadanie poprzez czerwoną kartkę. Udało nam się zdobyć bramkę, ale zabrakło nam konsekwencji, żeby obronić ten rezultat. Ale jak wspominałem, to Korona dzisiaj była zdeterminowana i mój zespół się temu przeciwstawił – stwierdził trener Wisły Maciej Stolarczyk.

– Byliśmy do tego meczu dobrze przygotowani. Solidnie przepracowaliśmy z nowym trenerem dwa tygodnie i myślę, że było to widać na boisku. Mieliśmy kilka okazji do strzelenia gola. Byliśmy stroną przeważającą. Dwa razy trafiliśmy w słupek. Największym problemem dla Wisły była czerwona kartka. Trzeba szanować ten jeden punkt, ale w kolejnym meczu musimy powalczyć o trzy – powiedział Erik Pačinda.

– Straciliśmy dwa punkty, tak to trzeba interpretować. Rzut karny podyktowany został po moim błędzie. Źle obliczyłem tor lotu piłki, próbowałem naprawić błąd wślizgiem, skończyło się jedenastką. Kiedy Erik na początku drugiej połowy doprowadził do wyrównania liczyłem, że ten mój błąd uda się naprawić. Niestety tak się nie stało – powiedział Mateusz Spychała.           

  Korona zdobyła pierwszy punkt po czterech porażkach z rzędu. Kielczanie przestali być czerwoną latarnią rozgrywek. Wisła Kraków wciąż pozostaje bez wyjazdowego zwycięstwa w tym sezonie.  

Reklama