Ptasiej grypy nie ma, ale hodowcy drobiu muszą zachować ostrożność

Data publikacji: 16.01.2020 11:01
Autor: Anna Głąb / Kategoria: Wiadomości z regionu

 
Fot. Jarosław Kubalski / Radio Kielce

Od dwóch tygodni obawy hodowców drobiu i konsumentów budzi kolejna fala ptasiej grypy. Wirus H5N8 nie jest groźny dla człowieka, ale może spowodować ogromne straty gospodarcze. W związku z tym prowadzone są intensywne kontrole weterynaryjne w dużych fermach.

Na terenie powiatu starachowickiego jest ich 7. Większość została już skontrolowana przez pracowników Powiatowego Inspektoratu Weterynaryjnego. Jak informuje powiatowy lekarz weterynarii Zbigniew Polak nie stwierdzono dotychczas żadnych niepokojących objawów. Wprowadzane są jednak obostrzenia higieniczne.

Jeżeli gospodarstwo znajduje się w pobliżu akwenów wodnych, na przykład rzeki Kamiennej, zalewu w Brodach czy na Wiórach, każdy, kto hoduje kury, kaczki czy gęsi powinien zastosować się do wskazówek weterynaryjnych. Nie należy karmić ani poić zwierząt na zewnątrz, paszę należy podawać w kurniku. W przeciwnym razie istnieje możliwość, że dostanie się do niej dzikie ptactwo i może przynieść chorobę.

Zgodnie z zaleceniami, jeżeli ptasia grypa zostanie wykryta, to w promieniu 3 km wyznaczany  zostanie okręg zagrożony chorobą. To oznacza zakaz handlu mięsem i jajami oraz utylizację części ptaków.

Objawy, jakie mogą wskazywać na ptasią grypę u drobiu to apatia, lanie jaj, zasinienie grzebienia, nastroszenie piór czy biegunka. Każdy objaw trzeba zgłaszać do powiatowego lekarza weterynarii.

Na ptasią grypę nie ma szczepionki, wirus mutuje się i w każdym sezonie jest inny. Występujący przed trzema laty wirus H5N5 był chorobotwórczy również dla człowieka.

Reklama