77 lat temu miała miejsce tzw. krwawa niedziela na Wołyniu

Data publikacji: 11.07.2020 07:16
Autor: Marlena Płaska / Kategoria: Wiadomości z regionu
11.07.2016 Kielce. Upamiętnienie zbrodni wołyńskiej. Uczestnicy przeszli od katedry na cmentarz partyzancki.

11.07.2016 Kielce. Upamiętnienie zbrodni wołyńskiej. Uczestnicy przeszli od katedry na cmentarz partyzancki.
Fot. Jarosław Kubalski / Radio Kielce

Dziś przypada Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa. Jest on obchodzony 11 lipca, jako wspomnienie tzw. krwawej niedzieli w 1943 roku. Był to dzień, w którym w około 100 miejscowościach na Wołyniu doszło do największej fali mordów na Polakach.

Wołyń jest początkiem i symbolem rzezi dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów, jednak mordów dokonywano także w innych rejonach - mówi Marek Jończyk z kieleckiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej:

- Miały miejsce oprócz Wołynia również w Galicji Wschodniej, czyli Małopolsce. Były to tereny przedwojennych polskich województw: lwowskiego, tarnopolskiego oraz stanisławowskiego. Te mordy dotyczyły również ziem, które obecnie należą do Polski, a więc wschodniej Lubelszczyzny - wymienia historyk.

Marek Jończyk zaznacza, że rzeź wołyńska to zbrodnia rozciągnięta w czasie. Pierwsze akty agresji ze strony ukraińskich nacjonalistów wobec Polaków miały miejsce jesienią 1939 roku do momentu wkroczenia wojsk sowieckich. Mordy powróciły pod okupacją niemiecką, od 1942 roku, a ich apogeum nastąpiło wczesną wiosną 1943 roku.

- Wydarzeniem granicznym był koniec lutego 1943 roku, kiedy zorganizowany oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii dokonał pacyfikacji pierwszej polskiej wioski na Wołyniu. Ten oddział był zbrojnym ramieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która stawiała sobie za cel stworzenie niepodległego państwa ukraińskiego - przypomina.

Z każdym kolejnym tygodniem brutalne mordy przybierały na sile.

- Atakowano kościoły podczas niedzielnych mszy świętych, dochodziło do aktów palenia ludzi żywcem. Badacze zbrodni wołyńskiej doliczyli się ok. 100 sposobów zadawania śmierci przez nacjonalistów ukraińskich. Należy podkreślić, że miało to miejsce bez użycia broni palnej. Używano np. siekier, młotków, kos, noży i kamieni - wymienia historyk. Dodaje, że Ukraińcy, którzy udzielali pomocy Polakom również byli mordowani. Tragedia trwała do wejścia Armii Czerwonej latem 1944 roku.

Marek Jończyk przypomina, że celem Ukraińców było wyeliminowanie z tamtych terenów Polaków i stworzenie tam własnej przestrzeni życiowej. Rzezie spowodowały masową ucieczkę polskiej ludności. Historyk zaznacza, że moralną i polityczną odpowiedzialność za tamte wydarzenia ponosili Niemcy, ponieważ do mordów dochodziło pod okupacją III Rzeszy, a czasem wręcz przy udziale przygotowanych przez nich oddziałów.

Marek Jończyk dodaje, że o rzezi Wołyńskiej wciąż nie wiemy wszystkiego. Badania trwają i ciągle jest wiele znaków zapytania.

Kilka dni temu Instytut Pamięci Narodowej przygotował bazę ofiar zbrodni wołyńskiej. Znalazło się w niej ok 70 tys. nazwisk zamordowanych Polaków z informacjami o okolicznościach ich śmierci.

Szacuje się, że Małopolsce Wschodniej w sumie zamordowano 120 tysięcy Polaków, z czego ok 60 tys. na Wołyniu.

W Kielcach tamte wydarzenia upamiętni milczący marsz pamięci ofiar ludobójstwa. Przejdzie on z kieleckiej katedry przed pomnik katyński w niedzielę, 12 lipca, o 12.00.

Tagi do tego wpisu
adv adv
Wiadomości
Reklama