Cztery lata więzienia za podpalenie, w wyniku którego zginęła kobieta

Data publikacji: 25.05.2021 12:01 / Data aktualizacji: 25.05.2021 16:58
Autor: Monika Miller / Kategoria: Wiadomości z regionu
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne
Fot. ms.gov.pl

Cztery lata pozbawienia wolności - to wyrok dla 38-letniego Karola H., oskarżonego o spowodowanie śmierci 86-letniej kobiety w miejscowości Gorzakiew w gminie Gnojno. Do zdarzenia doszło w lipcu 2019 roku.

Wówczas w jednym z domów pojawił się ogień. Na miejsce pojechały służby ratunkowe. Ratownicy znaleźli ciało 86-letniej kobiety. Jako wstępną przyczynę zdarzenia wskazano zwarcie w lampce elektrycznej. Po kilku miesiącach śledztwa Prokuratura Rejonowa w Busku-Zdroju uznała, że doszło do podpalenia, a ze sprawą ma związek 38-letni Karol H.

Dziś w Sądzie Okręgowym w Kielcach zapadł wyrok w tej sprawie. Przewodnicząca składu sędziowskiego Monika Horecka informuje, że gdy Karol H. był u pokrzywdzonej 86-letniej Stanisławy, doszło między nimi do nieporozumienia. Wówczas kobieta w przedsionku straciła przytomność i upadła. Oskarżony próbował ją reanimować. - Czy robił to w sposób profesjonalny? Raczej nie - mówi sędzia. W związku z tym, że nie wyczuwał u niej pulsu ani oddechu, przestraszony uciekł.

Po kilku godzinach wrócił, a kobieta nadal leżała w tym samym miejscu. Mężczyzna ponownie sprawdził, czy daje oznaki życia. - Nie udało mu się wyczuć pulsu ani oddechu, stwierdził że nie żyje. Bojąc się, że to na niego spadnie odpowiedzialność za spowodowanie śmierci, postanowił zatrzeć ślady. Przeciągnął kobietę do pokoju, przykrył pierzyną, a wcześniej polał ciało substancją łatwopalną i podpalił - mówi sędzia.

Pożar nie rozprzestrzenił się, ponieważ pierzyna, którą była przykryta kobieta, stworzyła swojego rodzaju „skorupę”.

- W chwili, gdy pożar zaistniał i kiedy pierzyna się paliła pokrzywdzona jeszcze oddychała. W płucach stwierdzono obecność dwutlenku węgla - zauważa sędzia.

Sąd uznał, że Karol H., gdy podkładał ogień, nie miał świadomości że kobieta jeszcze żyje. Mężczyzna w chwili zdarzenia miał w stopniu znacznym ograniczoną zdolność kierowania swoim zachowaniem. Orzeczono wobec niego także pobyt w zakładzie psychiatrycznym. Decyzja sądu jest nieprawomocna.

Podobne wiadomości
Reklama