Historia w Polskim Radiu Kielce. 82. rocznica ataku ZSRR na Polskę

Data publikacji: 17.09.2021 06:00
Kategoria: Wiadomości z regionu
17.09.1939. Kolumny piechoty sowieckiej wkraczające do Polski

17.09.1939. Kolumny piechoty sowieckiej wkraczające do Polski
Fot. wikipedia

17 września 1939 roku łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Konsekwencją sojuszu dwóch totalitaryzmów był rozbiór osamotnionej Polski. Armia Czerwona wkroczyła na ziemie polskie bez wcześniejszego wypowiedzenia wojny.

Zdzisław Ciesiołkiewicz, który podczas ataku sowietów mieszkał w Sokołowie Podlaskim wspomina, że 17 września 1939 roku był dla wszystkich ogromnym szokiem.

Po dokonaniu przez ZSRR napaści na Polskę aresztowano ponad 200 tys. Polaków - oficerów, policjantów, ziemian i prawników. Obywateli II Rzeczpospolitej zmuszono do przyjęcia obywatelstwa radzieckiego. Masowe wywózki na Syberię objęły około 1 mln 350 tys. Polaków. Około 22,5 tys. oficerów i policjantów zostało uśmierconych w Katyniu, Charkowie i Twerze.

17 września 1939 roku Rosjanie zaatakowali niespodziewanie. Zaskoczeni Polacy nie byli w stanie stawić czoła przeważającym siłom radzieckim. Propaganda sowiecka określała agresję na Polskę jako „wyprawę wyzwoleńczą” w obronie „ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi”.

Armia Czerwona przekroczyła naszą wschodnią granicę 17 września nad ranem, uderzając na tyły polskich wojsk.

- Atak sowiecki był dla naszych żołnierzy ogromnym zaskoczeniem - mówił wiele lat po wojnie Stanisław Matkowski ze Stowarzyszenia Kombatantów Polskich.

Za stawianie zbrojnego oporu Armii Czerwonej dokonano zbiorowych egzekucji żołnierzy polskich w okolicach Wilna, w Rohatynie i Wólce Wytyckiej. Jeńców wojennych maltretowano w Grodnie, Wołkowysku, Nowogródku, Sarnach, Kosowie Poleskim i Tarnopolu. Dokonywano mordów na ludności cywilnej, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Armia Czerwona zadała wiele bólu i cierpienia Polakom.

Jako że od 1 września 1939 roku zdecydowana większość polskich sił zbrojnych była związana wojną z Niemcami, do obrony przed Rosjanami stanęły tylko nieliczne oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza, które jednak zostały rozbite. Siły Polskie nie miały najmniejszych szans. Korpus Ochrony pogranicza oraz jednostki wojskowe walczące z Rosjanami liczyły około 30 żołnierzy.

Tadeusz Czerkawski, który w późniejszych latach wojny walczył w armii Władysława Andersa, wspominał wejście czerwonoarmistów do Białegostoku.

Po agresji 17 września Naczelny Wódz Rydz-Śmigły wydał następujący rozkaz: „Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami - bez zmian”.

Agresja Rosyjska załamała kompletnie Polską obronę w 1939 roku, gdyby nie ona, Polska mogłaby się bronić jeszcze przez październik. Istniały jeszcze rezerwy czołgów i formowane były jednostki z rezerwistów. Zbliżała się także jesień, co przy słabej Polskiej infrastrukturze, mogło zatrzymać pochód Niemców. Po za tym Wermacht musiał zacząć przerzucać jednostki na zachód, gdzie można się było spodziewać Ofensywy Francuskiej.

Okrutny los czekał mieszkańców zamieszkałych na terenach zajętych przez Rosjan, inteligencja była zabijana albo wyważona w głąb Rosji, pozamykano szkoły i uniwersytety.

Pierwsza deportacja na Wschód, w lutym 1940 roku, rozpoczęła się w nocy, przy temperaturze sięgającej minus 40 stopni Celsjusza. „Ludzie w popłochu zabierali ze sobą jedynie najważniejsze przedmioty” - wspominał deportowany wraz z rodziną, 11-letni wówczas Roman Burzyński.

Po wyczerpującej podróży na miejsce zsyłki, deportowane rodziny były wysadzane zazwyczaj w głuszy i kierowane do kołchozów, do prac przy budowie linii kolejowych czy przy wyrębie lasu.

Agresja radziecka na Polskę nastąpiła w chwili, gdy toczyła się bitwa nad Bzurą, broniły się: Warszawa, Lwów, Modlin oraz Hel. Wobec szybkich postępów wojsk sowieckiego Frontu Ukraińskiego organizacja obrony stała się niemożliwa. Oddziały wojska polskiego otrzymały rozkaz przekraczania granicy rumuńskiej i węgierskiej w celu uniknięcia niewoli. Próby przebicia się do Rumunii lub na Węgry większych oddziałów kończyły się niepowodzeniem.

Generał Felicjan Sławoj-Składkowski, który we wrześniu 1939 roku pełnił funkcję premiera, podkreślał po latach na antenie Radia Wolna Europa, że Polska została wtedy pozostawiona sama, wobec agresji ówczesnych potęg - hitlerowskiej i sowieckiej.

Zgrupowanie wojsk Korpusu Ochrony Pogranicza Polesie stoczyło ok. 40 potyczek i dwie większe bitwy (pod Szackiem i Wytycznym) i ostatecznie 1 października w okolicach Włodawy zostało rozwiązane.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej na teren Polski, do sowieckiej niewoli dostały się tysiące polskich wojskowych i przedstawicieli inteligencji. NKWD umieściła ich w specjalnych obozach, uprzednio organizując selekcję na oficerów i podoficerów i szeregowych.

Decyzje o eksterminacji polskich jeńców podjęto na najwyższych stopniach władzy sowieckiej. O wydanie takiej zgody zabiegał Ławrientij Beria, komisarz spraw wewnętrznych ZSRR - pod wnioskiem podpisał się sam Józef Stalin. Wyroki - bez rozpraw czy wydawania aktów oskarżenia - wydawało Kolegium Specjalne NKWD.

O dekrecie poprzedzającym zbrodnię katyńską wielokrotnie mówił Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik (zginął w 2010 roku w katastrofie smoleńskiej). Przypominał, że dokument ten, to zaplanowany przez władze radzieckie mord na polskich jeńcach.

Ofiarami zbrodni katyńskiej byli wysocy rangą polscy wojskowi, funkcjonariusze innych służb mundurowych i przedstawiciele polskiej inteligencji: wykładowcy, lekarze, prawnicy, naukowcy i nauczyciele, a także dostojnicy kościoła katolickiego. W sumie zamordowano ponad 22 tysiące polskich obywateli.

Tagi do tego wpisu
Reklama