Kalisz. Oskarżony o gilotynowanie karpi bez ogłuszania nie pójdzie do więzienia

Data publikacji: 04.08.2020 17:14
Kategoria: Wiadomości z kraju /Źródło: PAP
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne
Fot. Jarosław Kubalski / Radio Kielce

61-letni mężczyzna został skazany za niehumanitarny sposób gilotynowania ryb na targowisku bez ich wcześniejszego ogłuszania – tak brzmi wyrok Sądu Okręgowego w Kaliszu, który został ogłoszony we wtorek. Wcześniej sąd rejonowy skazał mężczyznę na bezwzględne więzienie, zarzucając mu znęcanie ze szczególnym okrucieństwem.

Na skutek apelacji Sąd Okręgowy w Kaliszu zmienił we wtorek kwalifikację czynu wobec 61-letniego mieszkańca powiatu krotoszyńskiego, oskarżonego o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad karpiami, które uśmiercał przez obcięcie głowy gilotyną, bez uprzedniego ich ogłuszenia.

Sąd wymierzył karę grzywny w wysokości 800 zł. Zdaniem apelacji mężczyzna zabijając ryby gilotyną nie dopuścił się działania ze szczególnym okrucieństwem ale uśmiercał ryby wbrew obowiązującej ustawie.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Maria Siwek-Walczak powiedziała, że uśmiercanie ryb nie może być uznane za przestępstwo znęcania, bowiem znęcanie polega na innych zachowaniach, niż uśmiercanie.

Do przestępstwa doszło w grudniu 2018 r. na miejskim targowisku w Krotoszynie. Wojciech C. we wtorki i piątki sprzedawał karpie, zabijając je za pomocą gilotyny. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez sprzedawcę karpi policję w Krotoszynie zawiadomili obrońcy zwierząt z fundacji „Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!”, do której trafiło nagranie zdarzenia.

Zdaniem fundacji był to jeden z bardziej drastycznych filmów, jakie „Viva!” otrzymała w 2018 roku. Sprawa znalazła swój finał w sądzie. Prokurator z Krotoszyna Marta Talarczyk-Bielak wnioskowała o 6 miesięcy więzienia dla oskarżonego. Jej zdaniem popełniony przez Wojciecha C. czyn jest wysoce szkodliwy społecznie.

Pełnomocnik Fundacji „Viva!”, adwokat Katarzyna Topczewska, sprawę nazwała precedensową i zażądała roku więzienia oraz zakazu hodowli i sprzedaży ryb na 5 lat.

Podkreśliła, że ustawodawca przesądził, że jedynym sposobem na zabijanie i minimalizowanie cierpienia zwierząt jest ich wcześniejsze ogłuszanie.

Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu. Tłumaczył, że nie wiedział, że nie można w taki sposób zabijać karpi. Zapewniał w sądzie, że nigdy więcej nie będzie tak robił i wnioskował o uniewinnienie od zarzucanego czynu.

Sędzia Sądu Rejonowego w Krotoszynie Dorota Wojtkowiak-Mielicka 11 marca 2019 r. skazała Wojciecha C. na 3 miesiące bezwzględnego więzienia, nawiązkę w kwocie 1000 złotych i przepadek dowodów rzeczowych w postaci gilotyny.

- Każde zwierzę, każdy kręgowiec, a więc także ryba, powinna być wcześniej ogłuszona. Oskarżony tego nie robił - mówiła wówczas sędzia.

Pełnomocnik Fundacji „Viva!” zaskarżyła wyrok.

Na sprawie apelacyjnej oskarżonego prezentował adwokat Wojciech Kołodziejczyk z Kalisza, który został opłacony ze środków zebranych podczas internetowej zbiórki pieniędzy na rzecz obrony oskarżonego. Zainicjował ją Leszek Świerzewski z Pudliszek. Mężczyzna powiedział, że postanowił pomóc oskarżonemu, ponieważ ten wyrok był dla niego kuriozalny.

- Każdy wędkarz i rybak wie, że ryb się nie ogłusza, wszystko idzie pod nóż i pod maszyny, a tu za coś takiego karać więzieniem. To niesprawiedliwe - powiedział Leszek Świerzewski.

Podczas pierwszego terminu apelacji, sędzia Maria Siwek-Walczak postanowiła powołać biegłego z zakresu ichtiologii, żeby odpowiedzieć na pytania, czy karpie posiadają układ nerwowy, pozwalający na odczuwanie bólu i strachu oraz czy posiadają na skórze receptory, wyczuwające krew od innego osobnika tego gatunku, co może powodować ich cierpienie.

Biegły ichtiolog z Polskiej Akademii Nauk Krzysztof Ciszewski stwierdził, że ryby nie czują bólu, więc karpie w trakcie gilotynowania nie cierpiały. Argumentował, że dowodzą temu najnowsze badania oraz eksperymenty, które przeprowadzał w trakcie pracy naukowej.

Zdaniem sądu mężczyzna uśmiercał karpie w sposób niehumanitarny, ale nie działał ze szczególnym okrucieństwem. To – zdaniem sądu - charakteryzuje się plastycznością form i metod, a zwłaszcza działaniem w sposób wyszukany lub powolny, obliczony z premedytacją na zwiększenie rozmiaru cierpień i czasu.

Sąd przytoczył opinię biegłego, który uznał, że dekapitacja ryb jest szybkim sposobem uśmiercania i nie wiąże się z długotrwałym cierpieniem.

- Oskarżony zabijając karpie przy użyciu gilotyny nie zamierzał im zadawać szczególnego bólu ale chciał to zrobić jak najszybciej, nie wiążąc tego z chęcią zadania szczególnie okrutnego sposobu wymierzania śmierci – uzasadniała sędzia.

Dodała, że wymierzona wobec oskarżonego kara jest sprawiedliwa i winna spełnić cele prewencji zarówno indywidualnej w stosunku do oskarżonego, jak też dla innych potencjalnych sprawców tego typu przestępstw. Wyrok jest prawomocny.

Reklama