Nie róbmy z nas kozłów ofiarnych i złodziei. Zając ostro odpowiada Gieradzie

Data publikacji: 15.10.2020 18:21
Autor: Rafał Szymczyk / Kategoria: Sport
Na zdjęciu: Krzysztof Zając - prezes Korony

Na zdjęciu: Krzysztof Zając - prezes Korony
Fot. Jarosław Kubalski / Radio Kielce

Na czwartkowej sesji Rady Miasta Kielce poruszone zostały m.in. kwestie dotyczące kupna 72 proc. akcji Korony S.A. od rodziny Hundsdörferów. W spółce trwa audyt, po zakończeniu którego, klub będzie mógł formalnie zmienić właściciela. Teoretycznie mogłoby to nastąpić w przyszłym tygodniu.

O aktualnym stanie procesu przejmowania pakietu większościowego akcji Korony przez miasto, mówił na sesji rady miasta doradca prezydenta Bogdana Wenty ds. prawnych Sławomir Gierada. Z jego ust padło wiele zarzutów pod adresem zarządu kieleckiego klubu.

– Nie chcieliśmy się w ogóle wypowiadać do momentu przejęcia akcji przez miasto, ale tym razem musimy. Wszystkie zarzuty, które dzisiaj padły są nieprawdziwe i krzywdzące – uważa prezes Krzysztof Zając.

Pierwsza kwestia to zadłużenie spółki. Sławomir Gierada stwierdził, że „pierwsze zbycie akcji, przed trzema laty, następowało, kiedy spółka była na plusie. Teraz stan zobowiązań wynosi 9,7 mln zł. Chcieliśmy uzyskać szczegółowe informacje dotyczące dokumentacji finansowej, w szczególności zysków i strat. Dlatego spółka wymaga sprawdzenia”

– Co do kwoty zobowiązań to rzeczywiście taka jest, ale ona nie była tajemnicą. Mówił o tym na sesji rady miasta prezes Marek Paprocki, wykazując z czego to zadłużenie się wzięło. To czego Pan Gierada teraz nie wie? Strata za poprzedni sezon wyniosła 4,6 mln złotych. Spadek z ekstraklasy kosztował nas oczywiście najwięcej, ale trzeba też wziąć pod uwagę okres niegrania i izolacji. Nie znam klubu w Europie, który miałby za ten czas dodatni wynik finansowy. Prawie 3 mln zł wynoszą zobowiązania klubu, które powstały jeszcze przed rokiem 2017, czyli przed przejęciem spółki przez Pana Burdenskiego. Zgodnie z umową, miasto powinno tę stratę pokryć, bądź obniżyć wartość swoich akcji. Dodatkowo klub jest winien Panu Andreasowi Hundsdörferowi 1,2 mln złotych – poinformował Krzysztof Zając.

Kolejny zarzut dotyczył tego, że pomimo zbliżającej się zmiany właścicielskiej, w zarządzie klubu wciąż zasiadają prezes Krzysztof Zając i wiceprezes Marek Paprocki. Sławomir Gierada powiedział, że „absolutorium zarządowi zostało udzielone głosami akcjonariusza większościowego. Gmina Kielce, reprezentowana przez prezydenta Bogdana Wentę, głosowała przeciw. Rada Nadzorcza głosami rodziny Hundsdorferów dokonała wyboru zarządu na nową kadencję. Przedstawiciel miasta, Paweł Gągorowski, był przeciwko”.

– W trakcie Walnego Zgromadzenia, które miało miejsce 4 sierpnia, proponowaliśmy miastu wprowadzenie do zarządu swojego człowieka. Chodziło to, żeby w momencie zmiany właściciela i powołania nowego zarządu, ten człowiek już w nim był. Zero odzewu wówczas, jak i 29 września, kiedy znów padła taka propozycja. To nie jest więc tak, że miasto nie wiedziało, że zarząd dalej będzie pełnił swoje funkcje. Głośno o tym mówię, że będę prezesem do momentu sprzedaży udziałów – stwierdził Krzysztof Zając.  

Sławomir Gierada powiedział również, że „co dwa trzy dni gmina Kielce zwraca się do zarządu z prośbą o informacje. Jest problem z komunikacją. Mieliśmy może nie skargę, ale wiadomość, że Budoserwis otrzymała od klubu informację o przesunięciu terminu wydania dokumentów ze względu na braki kadrowe. Dostęp do dokumentów jest, ale na pewno nie taki, jaki byśmy sobie życzyli”. Budoserwis to firma, która w kieleckim klubie przeprowadza audyt. Ma on potrwać do 19 października. 

– Tylko we wrześniu, do Pani Moniki Lesiak, która jest pełnomocnikiem prezydenta, zostało wysłanych kilkanaście maili w różnych sprawach. Prezes Paprocki wysłał do dyrektora Sławomira Stachury maila z opisem bieżącej sytuacji spółki. Jest w nim m.in., że martwimy się brakiem płynności finansowej i przedłużającym się brakiem porozumienia między właścicielami, co może spowodować określone problemy. Teorie spiskowe doradcy społecznego Gierady są wyssane z palca i w ogóle nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. I nie możemy się zgodzić, że ktoś nas o to oskarża, bo jeśli tak jest, to jesteśmy w stanie pokazać dokumenty, które dostał Pan Wenta i jego świta. I niech miasto pokaże co wysłało nam. Nic, zero – powiedział prezes Korony.       

Sławomir Gierada poinformował równie, że „firma Suzuki nie ma jeszcze podpisanej z klubem nowej umowy. Nikt z zarządu się o to nie pofatygował”.

– To tak naprawdę najbardziej mnie zabolało. Z prezesem Suzuki jeszcze przed sezonem porozumieliśmy się w kwestii nowej umowy. Wiosną usłyszeliśmy jasną deklarację „nie martwcie się o nic. Będę z wami zarówno w ekstraklasie, jak i pierwszej lidze. Jest jeden szkopuł, nie zarząd nie chciał podpisać, czy nie rozmawiał. Był jasny przekaz – umowa zostanie podpisana wtedy, gdy miasto przejmie udziały – wyjaśnia Krzysztof Zając.

– Prawda jest tylko taka, którą jesteśmy w stanie pokazać w dokumentach. To nie jest tak, że wyjdę na mównicę i będę mówił to, co Pan Wenta chce usłyszeć. W mailach są fakty. Cały czas próbujemy, żeby doszło do przekazania udziałów, żeby doszło do zakupu akcji. Nie róbmy z zarządu kozłów ofiarnych i złodziei. Na to mojej zgody nie będzie, nawet w stosunku do tego społecznego doradcy – zakończył prezes Korony Kielce.      

Reklama