Organy z katedry będą jak nowe. Kryją w sobie wiele niespodzianek

Data publikacji: 26.10.2020 12:00
Autor: Marlena Płaska / Kategoria: Wiadomości z regionu
26.10.2020 Kielce. Organy w bazylice katedralnej

26.10.2020 Kielce. Organy w bazylice katedralnej
Fot. Jarosław Kubalski / Radio Kielce

Organy w bazylice katedralnej w Kielcach przejdą generalny remont i zostaną rozbudowane do 45 głosów. Rozpoczęto już pierwsze prace, a w połowie listopada instrument zostanie zdemontowany i wróci do katedry dopiero za pół roku. W tym czasie zostanie zastąpiony imitującym organy piszczałkowe instrumentem elektronicznym.

Po remoncie katedralne organy będą miały dużo większe możliwości brzmieniowe - zapowiada pierwszy organista bazyliki katedralnej Mariusz Bednarz.

- 28 głosów piszczałek z początku XX wieku zostaje. Będą one wyremontowane, a bardzo zniszczone piszczałki zostaną zastąpione nowymi, wiernymi kopiami. Jedna ogromna zmiana będzie taka, że dojdzie nam głos 32-stopowy, brzmiący znacznie niżej, niż wszystkie głosy, którymi dysponujemy obecnie. Całe organy będą jednak dużo bardziej spójne, w jednej stylistyce: będą to organy romantyczne - wyjaśnia.

Dlaczego organy z kieleckiej katedry wymagają remontu?

Organy, które obecnie znajdują się w kieleckiej katedrze zostały zbudowane przez austriacką firmę Braci Rieger w 1912 roku. Wbudowano je w zabytkową szafę organową z pięknymi rzeźbami, pochodzącą z lat 60. XVIII wieku. Wtedy ustawiono też kontuar w taki sposób, by organista siedział przodem, a nie tyłem do ołtarza. Organy były pneumatyczne, jednak w wyniku remontu pod koniec lat 60. XX wieku zmieniono je na elektro-pneumatyczne. Mariusz Bednarz wyjaśnia, że taki system łatwo się zużywa, a ten ma już ponad 50 lat.

- Tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale ten instrument coraz bardziej się sypie. Spędzałem tam długie godziny naprawiając, lutując przewody. Jest to kosztowne, bo cały czas coś się psuje i nigdy człowiek nie jest pewny, czy wszystko będzie grało. I zwykle nie działa to tak, jak powinno -dodaje.

Obecnie organy oraz szafa organowa są w bardzo złym stanie technicznym.

- Powysuwały się mocowania szafy organowej. Tak naprawdę, grozi to zawaleniem. Może nie w ciągu miesiąca, ale w przeciągu kilku lat te organy pewnego dnia by się poskładały, jak domek z kart - przyznaje Mariusz Bednarz.

Dochodziło nawet do sytuacji bardzo niebezpiecznych.

- Po prostu te organy w czasie mszy się kiedyś zapaliły. Powietrze do piszczałek wpuszczają zawory, które są sterowane elektromagnesami. Pod każdą piszczałką jest elektromagnes. Tam jest prostownik i on się zapalił w czasie mszy, na której grałem. Poczułem swąd, zobaczyłem dym. Szybko wyłączyłem organy i ugasiłem zaczątek pożaru. Gdybym tego nie zauważył, albo gdyby to się stało po zakończeniu mszy, to moglibyśmy dziś nie mieć katedry - dodaje.

Po remoncie takiego zagrożenia nie będzie. Traktura instrumentu z elektro-pneumatycznej zostanie zmieniona na mechaniczną.

- Jest ona najbardziej niezawodnym rozwiązaniem, choć bardzo starym, wymyślonym bodajże w XVI wieku. Natomiast kontuar będzie rozwiązaniem bardzo współczesnym, elektronicznym, z pamięcią ustawień. Da to ogromny komfort pracy nie tylko dla organistów pracujących w katedrze, ale też dla przyjeżdżających na koncerty. Każdy będzie mógł zapisać wcześniej swoje ustawienia na pendrive, przyjechać nawet 5 minut przed koncertem i po prostu wgrać je do instrumentu. Teraz trzeba wszystko ustawiać analogowo - wyjaśnia.

Niespodzianka na strychu katedry

Co ciekawe, gdy w szerokim gronie zapadła decyzja o remoncie, konserwacji i rozbudowaniu organów, wybrano się na oględziny, podczas których odkryto pewną niespodziankę.

- Okazało się, że na strychu złożone są kompletne głosy organowe, piszczałki, które w 1968 roku firma Kamińskich wyjęła z organów zbudowanych przez braci Rieger na początku XX wieku. Te piszczałki przeleżały tam ponad 50 lat. Te, które nie są zbyt zniszczone postanowiliśmy także wyremontować i przywrócić do instrumentu - dodaje Mariusz Bednarz.

Prace już trwają

Remont instrumentu wykonuje uznana firma Zych z Wołomina, która zbudowała m.in. organy do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, katedry w Szczecinie i sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie. Są też autorami największego instrumentu w Polsce i trzeciego pod względem wielkości w Europie, czyli organów na 157 głosów, które znajdują się w Licheniu.
Prace już trwają. Między innymi zeskanowano w 3D szafę organową, ponieważ po powiększeniu instrumentu trzeba będzie dorobić dwa segmenty, które będą kopią istniejących. Wykonywane są już elementy konstrukcyjne, odlewane są też nowe głosy.

Instrument zostanie zdemontowany w połowie listopada - zapowiada Mariusz Bednarz.

- W międzyczasie trzeba będzie sprawdzić w jakim stanie jest podłoga na chórze i wyremontować ją, by mógł na niej stanąć instrument, który będzie większy i cięższy. Ponownie zostanie też odwrócony kontuar, tak, że organista będzie siedział tyłem do ołtarza. Dlatego w planach jest montaż podglądu wideo, żeby organista wiedział, co się dzieje przy ołtarzu - dodaje.

Wstępnie zaplanowano, że poświęcenie organów po generalnym remoncie i rozbudowie odbędzie się podczas uroczystego odpustu w katedrze, 15 sierpnia. Instrument ma być wotum wdzięczności dla kieleckiej katedry z okazji trwającego jubileuszu 850-lecia jej istnienia.

Mariusz Bednarz zapewnia, że generalny remont spowoduje, że kieleckie organy będą instrumentem światowej klasy, który przy odpowiedniej konserwacji posłuży przez następnych 300 lat.

Całość prac jest finansowana przez parafię katedralną. Chętni mogą wesprzeć finansowo to przedsięwzięcie, ponieważ prowadzona jest zbiórka pieniędzy.

Historia organów w kieleckiej katedrze

Jak można przeczytać na stronie kieleckiej katedry, najstarsza wiadomość o organach w tej świątyni pochodzi z 1487 r. Znajdowały się one w południowej ścianie nawy głównej ówczesnego kościoła romańskiego. Miały 25 głosów, wszystkie piszczałki były wykonane z cyny. Ze względu na zły stan organów, w 1755 roku zdecydowano o budowie nowego instrumentu. To zadanie powierzono organmistrzowi z Krakowa Ignacemu Foglerowi. Instrument służył przez ponad 150 lat, jednak na początku XX wieku zapadła decyzja o budowie nowych organów. Zlecono ją austriackiej firmie Braci Rieger. Instrument o 30 głosach został oddany do użytku w 1912 roku. W 1940 roku zainstalowano napęd elektryczny.

Organy przeszły poważny remont w latach 1969-70. Przebudowała je firma Zygmunta Kamińskiego. Dodano m.in. trzeci manuał i zwiększono skalę manuałów. Ich traktura, czyli mechanizm przenoszący ruch klawisza na zawory sterujące poszczególnymi piszczałkami jest elektro-pneumatyczna. Po planowanym generalnym remoncie w 2021 roku organy będą miały trakturę mechaniczną, elektroniczny kontuar oraz zostaną poszerzone do 45 głosów.

Reklama