Podzielił się cząstką siebie

Data publikacji: 16.09.2020 15:08
Autor: Marta Gajda / Kategoria: Wiadomości z regionu
Wiktor Futrzyński podczas poboru komórek macierzystych  z krwi obwodowej

Wiktor Futrzyński podczas poboru komórek macierzystych z krwi obwodowej
Fot. Zdjęcie z archiwum prywatnego

21-letni Wiktor Futrzyński z Szarbii Zwierzynieckiej w gminie Skalbmierz może uratować życie swojego genetycznego bliźniaka ze Stanów Zjednoczonych.

Wiktor został dawcą komórek macierzystych, a niedawno okazało się, że może pomóc mężczyźnie z Ameryki, chorującemu na białaczkę. Jedyną szansą na powrót do pełnego zdrowia Amerykanina jest przeszczep komórek macierzystych.

Mieszkaniec Szarbii Zwierzynieckiej, do bazy potencjalnych dawców, zapisał się na początku tego roku.

- Wystarczy zarejestrować się na stronie internetowej Fundacji DKMS. Po wypełnieniu formularza zostanie wysłany tzw. pakiet rejestracyjny, zawierający deklarację oraz pałeczki do pobrania wymazu z jamy ustnej - z wewnętrznej części policzka. Całość należy odesłać do Fundacji. Po otrzymaniu tzw. karty dawcy otrzymałem telefon, że być może będę miał bliźniaka genetycznego, ale trzeba przeprowadzić więcej badań - mówi Wiktor Futrzyński.

- W Kazimierzy Wielkiej przeprowadzili mi badania, aby zgodność została potwierdzona. Pobrali kilka probówek krwi. W takcie badań wstępnych badane są także płuca i serce. Badania kwalifikacyjne wyszły w porządku i zostałem zakwalifikowany. Następnie otrzymałem osiem zastrzyków na wzrost komórek macierzystych, które wstrzykuje się w okolice brzucha co 12 godzin i tak przez 4 dni przed pobraniem - tłumaczy.

Dodaje, że zastrzyki, których zadaniem jest pobudzenie namnażania komórek macierzystych w organizmie oraz uwolnienie ich do krwiobiegu, każdy znosi inaczej. On jednak czuł się całkiem dobrze, chociaż jak zaznacza, były momenty osłabienia.

- Po pierwszym zastrzyku czułem delikatne bóle kostne. Jednak był to ból do wytrzymania. Trzeba dużo odpoczywać, nie można uprawiać sportu. Ale to mały wysiłek w porównaniu do tego co czuje osoba chora - zaznacza.

Dawcy zakłada się dwa wenflony w obydwa przedramiona. Z jednego krew trafia do specjalnej maszyny, a następnie wraca do organizmu drugim dojściem.

Wiktor Futrzyński powiedział, że podczas oddawania komórek macierzystych w krakowskiej klinice było całkiem sympatycznie, wszystko odbyło się w bardzo miłej atmosferze. Była fachowa opieka, a cały zabieg, który przebiegał bardzo sprawnie, trwał około 5 godzin.

Prawdopodobieństwo znalezienia dawcy może wynosić nawet jeden do kilku milionów. Do rejestracji może przystąpić osoba pełnoletnia, która ma nie więcej niż 55 lat, o wadze co najmniej 50 kg. Wyklucza się możliwość pobrania komórek macierzystych od osób, które przebyty zawał serca, mają cukrzycę czy nadczynność tarczycy.

Wiktor Futrzyński jest tydzień po zabiegu i czuje się dobrze. Mocno trzyma kciuki aby jego genetyczny bliźniak wrócił do zdrowia.

Podobne wiadomości
Reklama