Prokuratura nadal nie wie, dlaczego doszło do wybuchu w Mesko

Data publikacji: 15.09.2021 12:22
Autor: Anna Głąb / Kategoria: Wiadomości z regionu
08.09.2021. Skarżysko-Kamienna. Zakłady MESKO

08.09.2021. Skarżysko-Kamienna. Zakłady MESKO
Fot. Anna Głąb / Radio Kielce

Trwa badanie przyczyn wybuchu, do którego doszło w zeszłym tygodniu w skarżyskich zakładach Mesko. Śmierć poniosła wówczas 41-letnia kobieta.

- Do zdarzenia doszło w suszarni spłonek, wiadomo, że zmarła przenosiła pudełko ze spłonkami w inne miejsce, wtedy nastąpił wybuch. Wyniki sekcji zwłok jednoznacznie wskazują, że poniosła śmierć na miejscu - informuje prokurator Tomasz Rurarz.

- Poszkodowana doznała uszkodzeń wielonarządowych, wynikających z eksplozji materiału wybuchowego. Doznała wielu złamań, stłuczeń i krwotoku - dodaje.

Teraz prokuratura prowadzi śledztwo, które ma wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Zabezpieczana jest dokumentacja w zakładzie, głównie z zakresu przeszkolenia BHP, będą też przesłuchiwani świadkowie, przełożeni zmarłej. Później powołany zostanie biegły z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, który będzie mógł orzec, czy wybuch był następstwem nieszczęśliwego wypadku, czy było to zaniedbanie człowieka.

Okoliczności wypadku bada także komisja powołana przez Mesko.

Prezes Zarządu Elżbieta Śreniawska mówi, że sprawę badają eksperci.

- Zleciliśmy analizy biegłym z wojskowego instytutu, którzy będą prowadzili dochodzenie w tej sprawie. My ze swojej strony możemy zapewnić, że zrobimy wszystko, aby do podobnych zdarzeń nie dochodziło, należy jednak pamiętać, że pracujemy z materiałem niebezpiecznym. Od początku lipca przygotowujemy program poprawy bezpieczeństwa, który kompleksowo obejmuje różne dziedziny pracy. To zarówno przeprowadzenie koniecznych inwestycji, ale także wdrożenia procedur i przeprowadzenia szkoleń dla pracowników.

Wstępny raport ze zdarzenia został przekazany do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, trafił również do Ministerstwa Obrony Narodowej. Na razie analizowane są dokumenty przekazane przez zakład, później można się spodziewać pracy kontrolerów.

Elżbieta Śreniawska dodaje, że zakład udzielił pomocy zarówno rodzinie, jak i współpracownikom wydziału, na którym doszło do wypadku.

- Zapewniliśmy opiekę psychologa, część osób zatrudnionych w tym miejscu miała możliwość udać się na płatny przestój, wszystko po to, aby pogodzić się z traumą po wypadku - dodaje.

Własne postępowanie w tej sprawie prowadzi także Państwowa Inspekcja Pracy, ale wyniki tych prac będą znane najwcześniej za miesiąc.

Reklama