RADIO BIAŁYSTOK. Bezsilność kobiety, która uratowała bociana. Żadna ze służb nie chce zainteresować się jego losem

Data publikacji: 04.08.2020 15:29
Kategoria: Wiadomości z kraju /Źródło: Radio Białystok


Fot. Robert Bońkowski / Radio Białystok

Żadna ze służb nie chce zainteresować się losem bociana, który wypadł z gniazda. O sprawie zaalarmowała nas w niedzielę (2.08) nasza słuchaczka.

"Co mam z nim teraz zrobić?"

Pani Maria ze wsi Czerewki w gminie Juchnowiec Kościelny przeniosła bociana na swoją posesję. Jak mówi, jest zdziwiona bezradnością służb, ponieważ chodzi tylko o przetransportowanie zwierzęcia w inne miejsce.

- To jest warte śmiechu. Co ja mam z nim teraz zrobić? Chcieliśmy uratować bociana, a teraz nikt nie chce nam pomóc w sprawie jego transportu - mówi pani Maria ze wsi Czerewki.

Bociana trzeba teraz przewieźć do ośrodka rehabilitacji - mówi Adam Zbyryt z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

- Niestety, jeżeli taka sytuacja wydarzy się w niedzielę, to problemem będzie dotarcie do pewnych służb, aby takiego ptaka przetransportować. Na szczęście takie przypadki jak złamanie skrzydła nie są pilne i nie wymagają natychmiastowej interwencji weterynarza. Ptaka można spokojnie przetrzymać do poniedziałku. Jeżeli jest głodny lub osłabiony, to można go karmić kawałkami kurczaka, najlepiej z kością. Następnego dnia należy skontaktować się z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Białymstoku. Organ ten posiada samochód do przewozu zwierząt i współpracuje z nadleśnictwem Krynki, który posiada w Poczopku ośrodek rehabilitacji bocianów - mówi Adam Zbyryt z PTOP.

Bezradna RDOŚ i gmina w Juchnowcu Kościelnym

Jak się okazuje, nie można w tej sprawie liczyć na pomoc Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku.

- W ubiegłych latach dokonywaliśmy przewozu takich bocianów do ośrodka rehabilitacji, natomiast, aktualnie środki finansowe nie pozwalają nam na to. W związku z tym niestety, ale transport bocianów pozostaje w gestii samych zainteresowanych, a także urzędów gminy, które są organem "pierwszego kontaktu" również w kwestii ochrony przyrody - mówi Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Białymstoku Beata Bezubik.

W tej sprawie niewiele może też pomóc Urząd Gminy w Juchnowcu Kościelnym.

-  Ustawa o ochronie przyrody mówi, kto jest organem ochrony przyrody. Ostatnim wymienionym na liście organem jest wójt, burmistrz, i prezydent. Wójt zajmuje się np. wycinką drzew czy wymianą azbestu. Sprawą bociana, przebywającego na posesji mieszkanki naszej gminy, powinny zainteresować się organizacje, które zajmują się ochroną gatunków chronionych. Między innymi powinna zajmować się tym Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która ma to w zakresie obowiązków. Rozmawiałam z tą mieszkanką, poinformowałam ją o tym, jaka jest informacja prawna. Jako gmina nie mamy ani samochodu do przewożenia takich zwierząt, ani przeszkolonych ludzi. Bocian może zrobić krzywdę, nie wyślę pracownika, który nie jest przeszkolony do takich interwencji. Polecam z tą sprawą jeszcze raz zgłosić się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska - mówi zastępca wójta gminy Juchnowiec Kościelny Mirosława Jaroszuk.

Wszystko wskazuje na to, że lepiej, by bociany nie wypadały z gniazd nie tylko w niedzielę i święta, ale i w ogóle.

Najnowsze badania mówią, że Polska przestała być liderem Europy pod względem liczby bocianów. W Podlaskiem żyje ich około ośmiu tysięcy par. W Polsce około 45 tysięcy.

Reklama