RADIO ŁÓDŹ. „Hodowała” kilkadziesiąt psów we własnym domu, wśród fekaliów. Nie ma sobie nic do zarzucenia

Data publikacji: 31.07.2020 20:17
Kategoria: Wiadomości z kraju /Źródło: Radio Łódź


Fot. Krzysztof Tubilewicz/Radio Łodź

Zduńskowolska policja prowadzi postępowanie w sprawie hodowli zwierząt w gminie Zapolice.

Wskutek interwencji funkcjonariuszy, weterynarzy i fundacji odebrano kobiecie ponad 20 psów różnych ras. Czworonogi przebywały we własnych fekaliach, na podłodze znajdowała się ubita warstwa odchodów. W tym samym domu, w którym mieszka hodowczyni.

O tym, że coś jest nie tak, wolontariusze dowiedzieli się od osób, które kupiły psy z hodowli koło Zduńskiej Woli. Kobieta nie chciała umawiać się na sprzedaż szczeniąt bezpośrednio na miejscu. Już po pierwszych, niepokojących sygnałach fundacja zawiadomiła służby o możliwości znęcania się nad zwierzętami. Przypuszczenia potwierdziły się po dotarciu na miejsce. Zwierzęta były bardzo zaniedbane, żyły we własnych odchodach.

Powiatowy lekarz weterynarii Sławomir Borkowski zdecydował o ich odebraniu. Pełni funkcję od kilkunastu lat i przyznaje, że nie był nigdy wcześniej świadkiem takiej sytuacji.

- Odchody zwierząt, mocz i fetor powodowały, że trzeba było najpierw wietrzyć pomieszczenie, żeby tam wejść - mówił.

- Nigdy nie widziałam, żeby ktoś trzymał tyle zwierząt w domu i żył razem z nimi w tych warunkach. To dla mnie niepojęte, że ta kobieta mieszkała w tym domu - wtóruje mu Germaine Chekerjian, prezes Fundacji SOS Bokserom.

Dopiero po interwencji trwającej do 3 w nocy, w gospodarstwie kobiety rozpoczęto budowę studni. Hodowczyni nie ma sobie nic do zarzucenia.

- Niech zapyta się pan tej złodziejskiej fundacji. Tu było 20 osób, wszyscy przeciwko mnie - odpowiada kobieta naszemu reporterowi pytana o to, dlaczego psy zabrano, skoro według niej warunki były odpowiednie.

Reklama