ROZMOWA DNIA. Dorota Koczwańska-Kalita [OGLĄDAJ]

Data publikacji: 30.07.2021 08:25 / Data aktualizacji: 30.07.2021 08:40
Autor: Robert Szumielewicz / Kategoria: Wiadomości z regionu
Dorota Koczwańska-Kalita, naczelnik kieleckiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej

Dorota Koczwańska-Kalita, naczelnik kieleckiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej
Fot. Robert Felczak / Radio Kielce

Naszym obowiązkiem jest pamiętać o bohaterskiej Warszawie. Dla nas jest to moment w historii o ogromnym znaczeniu dla następnych pokoleń - podkreśliła na antenie Radia Kielce Dorota Koczwańska-Kalita, naczelnik kieleckiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej.

- Z jednej strony jest to w naszej historii jedno z najważniejszych wydarzeń XX wieku. Myślę, że bez tego powstania Polska inaczej patrzyłaby na znaczenie niepodległości, ofiar na polską historię i to jak ważny jest szacunek do niej. Ale z drugiej strony, wiemy już dziś to, czego wcześniej nie wiedzieliśmy, że to powstanie wybuchło w trudnych, skrajnie niekorzystnych warunkach międzynarodowych. Teheran 1943 roku przesądził o losie Polaków. Być może, gdyby wtedy Polacy o tym wiedzieli, to drogi powstania czy działania byłyby inne. Ale nie wiedzieli - mówiła naczelnik kieleckiej delegatury IPN.

Dorota Koczwańska-Kalita przypomniała, że o roli sowietów w Powstaniu Warszawskim nie można było przez wiele lat dyskutować w powojennej Polsce. Jednak plany sowietów były znane niemal od początku wojny, od paktu Ribbentrop-Mołotow.

- Musimy zdawać sobie sprawę, że nie było jasnego podziału na dobro i zło, czyli jesteśmy w gronie aliantów i działamy razem przeciw wojskom Hitlera. Dla Związku Sowieckiego, oczywiście, podobnie jak dla aliantów celem było także pokonanie Niemców. Jednak wszystkie rozmowy z udziałem sowietów toczyły się o strefy wpływów w Europie Wschodniej - mówiła Dorota Koczwańska-Kalita.

Podkreśliła jednak, że Powstanie Warszawskie miało ogromne znaczenie, ponieważ Polacy zaznaczyli poprzez ten zryw swoją wolę utrzymania porządku demokratycznego i niepodległości.

- Nawet ci, którzy byli największymi sceptykami powstania, ostatecznie się do niego przyłączyli. To była walka nie tylko o Warszawę, ale też o wolną Polskę. Polscy obywatele zdawali sobie sprawę, jaka jest stawka i przystępowali do walki wszyscy: Polacy, Żydzi, Ukraińcy - mówiła.

Powstanie Warszawskie wybuchło 77 lat temu, 1 sierpnia 1944 roku. Jak przypomina na swojej stronie internetowej IPN, na mocy rozkazu dowódcy Armii Krajowej, gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” zryw rozpoczął się 1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17.00, tzw. godzinie „W”. Miało na celu wyzwolenie stolicy spod niemieckiej okupacji przed wkroczeniem do niej Armii Czerwonej. Armia Krajowa i władze Polskiego Państwa Podziemnego zamierzały ujawnić się i wystąpić wobec Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (utworzonego w Lublinie i zależnego od woli Stalina) w roli gospodarza (jako jedyna legalna władza niepodległej Rzeczypospolitej). Powstanie, zaplanowane na kilka dni, upadło 3 października po 63 dniach walki. W jego wyniku zginęło od 16 tys. do 18 tys. żołnierzy AK i od 150 tys. do 180 tys. cywilów. Po kapitulacji Warszawa została doszczętnie zniszczona przez Niemców. 

Reklama