Skalbmierz pamięta. 76. rocznica bitwy o miasto

Data publikacji: 05.08.2020 17:24
Autor: Marta Gajda / Kategoria: Wiadomości z regionu
05.08.2020 Skalbmierz. 76. rocznica pacyfikacji Skalbmierza

05.08.2020 Skalbmierz. 76. rocznica pacyfikacji Skalbmierza
Fot. Marta Gajda / Radio Kielce

Mieszkańcy Skalbmierza oddali hołd ofiarom pacyfikacji, która miała miejsce 76. lat temu. Atak nastąpił rano, 5 sierpnia 1944 roku. Wówczas połączone siły niemiecko-ukraińskie zabiły 80 mieszkańców i ponad 20 partyzantów. Mordowali bestialsko mieszkańców i palili domostwa.

- Była to największa i najkrwawsza z bitew w trakcie trwania tzw. Rzeczpospolitej Partyzanckiej. To była okrutna zbrodnia - przypomina Marek Juszczyk, burmistrz Skalbmierza.

- Jeżeli nie będziemy pamiętać o tych ideałach, za które ludzie ginęli, będzie nam bardzo trudno przetrwać w tej wierze - zaznacza.

Główną część uroczystości rozpoczął przemarsz ulicami miasta przed pomnik, u stóp którego złożono wieńce i wiązanki. Ofiarom niemieckiego terroru oraz partyzantom uczestniczącym w bitwie o Skalbmierz na placu obok kościoła wzniesiono pomnik. Historię jego powstania przypomina Józef Belski, prezes Koła Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej w Kazimierzy Wielkiej.

- Pamiętam budowę, ale i zryw społeczeństwa skalbmierskiego, który nie czekał aż władza wystąpi z inicjatywą jego budowy. Mieszkańcy powołali komitet obywatelski, uzbierano datki. Na następny rok, w II rocznicę pacyfikacji Skalbmierza, pomnik wiecznej pamięci już stał w tym miejscu - opowiada.

W uroczystościach udział wziął m.in. emerytowany starszy oficer Armii Krajowej, Adam Kozłowski, którego stryj - podporucznik Franciszek Kozłowski, pseudonim „Brzoza II”, był dowódcą oddziału partyzanckiego szturmowego i który oddał swoje życie w obronie Skalbmierza. Jak mówi, przyjechał oddać hołd pamięci stryja i jego 16 kolegów z oddziału, którzy polegli na łąkach koło Skalbmierza.

- Był dowódcą tego oddziału, który uratował Skalbmierz. Przerwał pacyfikację, ściągnął na siebie całą uwagę Niemców. Zginęli wszyscy na łąkach sieleckich. Żołnierze mojego stryja leżą tu na górce. A sam dowódca został zabrany przez rodzinę do Marcinkowic i został pochowany w województwie małopolskim - zaznacza.

- Mój tato tutaj zginął. Miał 22 lata - wspomina z kolei Józefa Miszczyk.

- Tato został rozstrzelany. Babcia pokazywała mi koszulę, w której przywieźli jego ciało. Była przestrzelona w 22 miejscach. Cała zakrwawiona, jak sito - mówi Józefa Miszczyk.

Mszę świętą w intencji poległych i pomordowanych w skalbmierskiej kolegiacie odprawił ksiądz Marian Fatyga.

Po nabożeństwie uczestnicy uroczystości przeszli na Cmentarz Wojskowy, gdzie spoczywają żołnierze, którzy polegli w bitwie o Skalbmierz. Potyczka zakończyła się zwycięstwem partyzantów, choć 6 sierpnia hitlerowcy ponownie przejęli Skalbmierz.

Reklama