Szkody w Rębowie mogą być nieodwracalne. Sprawa trafiła do prokuratury

Data publikacji: 12.08.2020 15:40
Autor: Marta Gajda / Kategoria: Wiadomości z regionu
31.07.2020. Rębów. Katastrofa ekologiczna

31.07.2020. Rębów. Katastrofa ekologiczna
Fot. Stefan Koston

To bardzo nieprzemyślane działanie, które mogło wywołać nieodwracalne szkody - tak sytuację, do której doszło w Rębowie w powiecie pińczowskim - określa Tomasz Hałatkiewicz, dyrektor Zespołu Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych.

Jak informowaliśmy, przedsiębiorca prowadzący elektrownię wodną na Nidzie spuścił gwałtownie wodę ze zbiornika, co spowodowało śnięcie tysięcy ryb i innych organizmów wodnych, w tym chronionych minogów i małż słodkowodnych.

Tymczasem, funkcjonujący w pobliżu Zespół Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych otrzymał kilkumilionowe unijne dofinansowanie z projektu, którego celem jest przywrócenie warunków dla zagrożonych wyginięciem ptaków i innych gatunków objętych ścisłą ochroną.

- Jak będzie woda, wrócą gady, ptaki, płazy i wiele innych różnych ważnych i cennych gatunków roślin i zwierząt. To m. in. ślimaki, kumaki, traszki, żółwie błotne i orzeł bielik - mówi dyrektor parków.

Tomasz Hałatkiewicz podkreśla, że przez nieodpowiedzialne działania można wyrządzić nieodwracalne szkody.

- Właściciel elektrowni powinien dbać nie tylko o elektrownię, ale i o środowisko. Jest odpowiedzialny również za wodę. Trzeba zawsze zwracać baczną uwagę na swoje działania, bo można wyrządzić nieodwracalne szkody. W tym przypadku zginęło kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy ryb. Odtworzenie tego stanu będzie trwało wiele miesięcy, jeśli nie lat - zaznacza.

Dyrektor dodaje, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Uważa, że prace konserwacyjne, związane z oczyszczeniem urządzeń elektrowni wodnej można było skonsultować np. z przyrodnikami.

- Nie robi się tego w tak drastyczny sposób. Są stosowne metody, należy uzyskać opinie, uzgodnienia i przeprowadzić to w fachowy sposób. Nie dziwie się, że nie tylko przyrodnicy, ale i lokalna społeczność oraz wędkarze są oburzeni - dodaje.

Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Pińczowie.

Reklama