W Świętokrzyskiem powstają zdjęcia do kolejnej produkcji Konrada Łęckiego

Data publikacji: 30.07.2021 22:30
Autor: Dorota Klusek / Kategoria: Kultura
28.07.2021. Bocheniec. Film

28.07.2021. Bocheniec. Film "Łuna" w reżyserii Konrada Łęckiego
Fot. Wiktor Taszłow / Radio Kielce

Zdjęcia do filmu „Łuna” - najnowszej produkcji, pochodzącego z Kielc reżysera, Konrada Łęckiego, rozpoczęły się w tym tygodniu w województwie świętokrzyskim. Efekty pracy filmowców poznamy na dużym ekranie najwcześniej jesienią 2022 roku.

- Akcja dzieje się w latach 30. XX wieku, na Kresach Wschodnich i w okresie powojennym, w Polsce południowo-wschodniej - mówi Konrad Łęcki. - Dotyczy dość trudnego wycinka naszej historii i drastycznych sytuacji z nią związanych. Dosyć trudny wojenny film. Kino wymagające. Zahacza o akcję „Wisła”. Tyle mogę powiedzieć - dodaje.

Przygotowania do scen kaskaderskich, walk oraz… odchudzanie

Reżyser wyjaśnia, że przygotowania do tej produkcji zaczęły się niedługo po premierze jego poprzedniego filmu - „Wyklęty”, który miał premierę w 2017 roku.

- W tym samym czasie trwały przygotowania do tego projektu i do projektu „Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie”. Ten znalazł większe zrozumienie, ale mam nadzieję, że powrócimy do tematu „Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie” - zaznaczył.

W głównego bohatera wciela się Łukasz Węgrzynowski - aktor teatralny, filmowy i dubbingowy, a także wokalista.

- Gram Tadeusza Łabdę - gospodarza, który mieszka na terenach wołyńskich. Historia zmusza go do pewnych decyzji, do pewnych działań. Dzieją się straszne rzeczy, a on musi żyć. Musi żyć mimo wszystko, chociaż nie do końca może chce. Tyle mogę powiedzieć na razie - podkreśla.

Przyznaje, że rola wymagała od niego przygotowań.

- Reżyser dwa lata temu powiedział mi, że muszę schudnąć, co zrobiłem. Nie chcę skłamać, ale zrzuciłem z 8-9 kilogramów. Musiałem też przygotowywać się do scen kaskaderskich, do walki wręcz, do strzelanin, więc produkcja pomagała mi się przygotować - wymienia i dodaje, że na tym nie koniec. Trzeba też było zdobyć odpowiednią wiedzę. - Reżyser jest znany z tego, że bardzo mu zależy na tym, żeby zbudować odpowiedni background, czyli zdobyć odpowiednią wiedzę poprzez lekturę konkretnych książek i obejrzenie pewnych filmów. Otrzymaliśmy listę z takimi tytułami - mówi.

Niecodzienne spotkanie po latach

Drugą ważną bohaterką będzie kobieta, której rodziców zagrają Iwona Katarzyna Pawlak i Adam Marjański. To właśnie ten duet pojawił się w ekranizacji powieści „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Premiera filmu odbyła się w 1987 roku. Iwona Katarzyna Pawlak wcieliła się wówczas w rolę Justyny Orzelskiej, a Adam Marjański - Jana Bohatyrowicza. Dzięki „Łunie”, po raz pierwszy od 35 lat, znów spotkają się na planie zdjęciowym.

- To taki symbol. Chciałem pokazać, że te kresy, które widzieliśmy w „Nad Niemnem”, w tym czasie, o którym opowiadamy, zniknęły bezpowrotnie - wyjaśnia Konrad Łęcki.

Takich nawiązań do znanych postaci reżyser szykuje więcej, więc znawcy polskiego kina będą mogli doszukiwać się odniesień.

W tym tygodniu na planie zdjęciowym pojawił się także Dariusz Kowalski, który wciela się w rolę księdza.

- Jest to historia z lat wojny, z Wołynia, więc o czym może opowiadać? O tym, co tam się wydarzyło, a wszyscy wiemy, co się tam działo. Jesteśmy im winni pamięć. Więc ja się cieszę, że taki film powstaje, cieszę się, że mogę w tym filmie grać - powiedział.

„Ziemia bliska mojemu sercu”

Aktor przyznał, że często gości na ziemi świętokrzyskiej, która jest dla niego miejscem szczególnym.

- Przede wszystkim Święty Krzyż - najstarsze polskie sanktuarium, gdzie są relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Tam król Władysław Jagiełło spędził kilka dni idąc pod Grunwald. Ale, co jest bardzo ważne, i może od tego powinienem zacząć, jestem rodzinnie związany ze Świętokrzyskiem - moja żona wychowała się w Skarżysku-Kamiennej, mój teść służył tutaj u „Ponurego”. Pamiętam, kiedy żył jeszcze Antoni Heda „Szary”, te wyjazdy byłych partyzantów na spotkania z nim. To jest ziemia bliska mojemu sercu - podkreślił.

Konrad Łęcki zapowiedział, że w filmie nie zabraknie również aktorów związanych z kieleckim teatrami.

Zagrają również świętokrzyskie plenery. Pierwszy klaps padł niedaleko Bocheńca w gminie Małogoszcz. Na planie pojawił się burmistrz miasta, Mariusz Piotrowski.

- Cieszymy się, że nasze plenery mogą zagościć w najnowszej produkcji reżysera Konrada Łęckiego. To dla nas wyjątkowe wydarzenie i ogromna promocja - mówił samorządowiec. Był pod wrażeniem filmowej „kuchni”. - Ogromna logistyka pod względem spięcia wszystkiego w detalach. Film to nie tylko gra aktorska, ale całe zaplecze. Przygotowania planu to praca rzeszy ludzi, których potem w filmie nie widać - zaznaczył.

Ulubione miejsce filmowców

W piątek filmowcy dotarli do Parku Etnograficznego w Tokarni. To kolejny już obraz, do którego zdjęcia tam powstają.

- Tokarnia jest ulubionym miejscem filmowców, i co tu kryć, od wielu lat realizowane są tu rożne produkcje - zauważa Beata Ryń, rzecznik Muzeum Wsi Kieleckiej. - Szczególnie jeden z sektorów jest ulubionym miejscem filmowców, to Sektor Świętokrzyski, którym zauroczył się zarówno Krzysztof Krauze jak i Konrad Łęcki. Myślę, że Park Etnograficzny tak zachwyca filmowców, ponieważ faktycznie przestępując bramę skansenu, przenosimy się w inne czasy. Staramy się zachować ten pierwotny krajobraz także w naszym sąsiedztwie - podkreśla.

Oczywiście obraz pokazany na filmach często różni się od stanu faktycznego. Praca scenografów sprawia, że czasami trudno na filmie rozpoznać obiekty znane ze skansenu. Na pewno w przypadku produkcji „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego jest to trudne zadanie.

Zdarza się, że filmowcy zostawiają fragmenty scenografii. Jak mówi Beata Ryń, tak zrobiła ekipa „Legionów”.

- Po ich obecności zostało nam wyposażenie dawnej karczmy. Możemy je zobaczyć w spichlerzu ze Złotej. To nie jest zabytek, tylko scenografia, która silnie nawiązuje do tych minionych czasów, ale jest pewnego rodzaju ubogaceniem naszych ekspozycji - zaznacza.

Praca dopiero się rozpoczęła

Ekipa realizująca „Łunę” będzie jeszcze przez ponad tydzień gościć w regionie, w różnych jego zakątkach. Świętokrzyskie plenery mają nawiązywać do ziem kresowych. I choć akcja nie dzieje się w naszym województwie, to jak zdradza Konrad Łęcki, będzie nawiązanie do tych stron.

- Pokażemy zgrupowanie Armii Krajowej pod dowództwem Eugeniusza Kaszyńskiego ps. Nurt, więc będzie wycinek taki nasz, regionalny - zapowiada.

Ze Świętokrzyskiego ekipa uda się w Bieszczady, a kolejny przystanek będzie w Kampinosie. Praca jest zaplanowana na ponad 60 dni zdjęciowych, więc potrwa do lutego przyszłego roku.

Obraz jest koprodukowany przez Telewizję Polską i Polski Instytut Sztuki Filmowej przy współudziale Podkarpackiego Funduszu Filmowego. Premiera kinowa ma się odbyć w listopadzie przyszłego roku. Jednocześnie, wraz z filmem, powstaje serial telewizyjny.

Tagi do tego wpisu
Reklama