Zadośćuczynienie dla okradzionych seniorów. Winni przed sądem

Data publikacji: 29.01.2021 13:05
Autor: Monika Miller / Kategoria: Wiadomości z regionu
29.01.2021 Kielce. Rozprawa w sprawie oszustw metodą „na policjanta”

29.01.2021 Kielce. Rozprawa w sprawie oszustw metodą „na policjanta”
Fot. Monika MIller / Radio Kielce

- Moja głupota nie zna granic - mówiła z rozżaleniem na rozprawie 83-letnia Henryka, która została oszukana metodą „na policjanta”. Seniorka straciła 31 tys. zł. Nie tylko ona padła ofiarą oskarżonych. Do tego grona wlicza się kilka innych osób, którym łącznie zabrano 176 tys. zł.

Oskarżonymi są 30-letni Krzysztof S., mieszkaniec Legionowa oraz 37-letni Krzysztof I., mieszkaniec Warszawy. Mężczyźni oszukiwali głównie na terenie Kielc, ale także w Opolu.

Krzysztof S. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, jednak przed sądem stwierdził, że nie działał ze współoskarżonym.

- Nie dokonywałem z nim żadnych przestępstw oraz nie miałem na ten temat żadnej wiedzy. Nie zlecał mi żadnych odbiorów pieniędzy - mówił.

Drugi z oskarżonych nie przyznaje się do winy.

Zdaniem śledczych, oskarżeni oszukali 83-letnią Henrykę, doktor nauk rolniczych, obecnie emerytkę. 24 czerwca 2020 roku na jej numer telefonu zadzwonił nieznajomy, który podawał się za policjanta z kieleckiej komendy. Twierdził, że funkcjonariusze rozpracowują przestępczą szajkę i potrzebna jest jej pomoc. W związku z tym musi wypłacić pieniądze, które trzyma w banku. 

- Usłyszałam, że nikomu mam nic nie mówić, bo popsuję akcję policji - dodała kobieta.

Kobieta pojechała taksówką do pierwszego z banków w centrum miasta.

- Chciałam wypłacić wszystko, czyli 31 tys. zł, ale pani powiedziała, że może dać mi tylko 20 tys. zł. Cały czas miałam nawiązane z nim połączenie, przez co syn się nie mógł do mnie dodzwonić - relacjonowała.

Obok kieleckiego parku sprawca odebrał od seniorki pieniądze.

- Był wysoki, szczupły. Miał maseczkę i czapkę. Nic nie mówił - wspominała.

Inna osoba, z którą kobieta była na linii, poleciła, aby seniorka pojechała do kolejnego oddziału i tam spróbowała wypłacić pieniądze. Miała dostać się tam taksówką.

- Szukałam postoju i nie mogłam znaleźć. Zapytałam więc przechodnia czy wie, gdzie je znajdę. Rozmowa wciąż była podsłuchiwana przez fałszywego policjanta, który powiedział, że wezwie mi taksówkę. Po pewnym czasie ona przyjechała i pojechałam - mówiła.

W kolejnej placówce powiedzieli kobiecie, że także nie wypłacą jej tego dnia pieniędzy. Gdy wychodziła podszedł do niej nieznajomy mężczyzna, który rzucił jej 100 zł na taksówki. Wtedy w telefonie po raz kolejny odezwał się fałszywy policjant, który powiedział, że jest nowy oddział banku i żeby tam pojechała. Tam wypłaciła brakującą sumę, którą przekazała nieznajomej osobie, która czekała obok instytucji.

Okazało się, że pracownicy banku dzwonili do jej syna, który był osobą upoważnioną do korzystania z konta i pytali o wypłatę. Ten jednak nie mógł się dodzwonić do matki, ponieważ nie było jej w domu, a telefon komórkowy był zajęty. Ostatecznie seniorka zgłosiła sprawę na policję.
W ten sposób kobieta straciła oszczędności swojego życia.

Zarzuty obejmują okres od 16 czerwca do 6 lipca 2020 roku. Krzysztofowi S. grozi 8 lat więzienia, a Krzysztofowi I. 12 lat pozbawienia wolności.

W 2020 roku seniorzy z województwa świętokrzyskiego stracili około 1,2 mln zł dając się oszukać metodami „na wnuczka” i „na policjanta”.

adv adv
Wiadomości
Reklama