Zgoda Sandomierska oczami muzealników

Data publikacji: 10.10.2020 07:47 / Data aktualizacji: 10.10.2020 14:33
Autor: Grażyna Szlęzak-Wójcik / Kategoria: Wiadomości z regionu
10.10.2020 Sandomierz. Wykłady na temat Zgody Sandomierskiej

10.10.2020 Sandomierz. Wykłady na temat Zgody Sandomierskiej
Fot. Grażyna Szlęzak-Wójcik / Radio Kielce

W Sandomierzu po raz kolejny przypomniano Zgodę Sandomierską - dokument podpisany 450 lat temu w tym mieście. Był to pierwszy tej rangi akt ekumeniczny w Europie. Regulował relacje między wyznaniami protestanckimi. Sygnowali go bracia czescy, kalwini i luteranie.

W sali ekspozycyjnej zabytkowego Ratusza odbyły się dzisiaj wykłady dotyczące tego dokumentu. Dr hab. Tomisław Giergiel z Muzeum Okręgowego w Sandomierzu powiedział, że rozwiązania przyjęte podczas synodu sandomierskiego miały bardzo praktyczny wymiar dla rozdrobnionych wyznań ewangelickich.  

Niektóre z nich nie dysponowały własnymi zborami więc szukano współpracy na polu organizacyjnym tak, aby nie bronić dostępu do zborów tym grupom wyznaniowym, których było nie stać na zbudowanie własnej świątyni.

- Kazania też były wspólne dla wyznań ewangelickich, zapowiedziano odbywanie wspólnych synodów i stworzenie jednego wyznania, które w literaturze jest nazywane wyznaniem sandomierskim. Były podstawy i perspektywy do stworzenia wyznania narodowego, takiego jakie funkcjonuje w Wielkiej Brytanii na czele z królem. Propozycję objęcia takiej roli otrzymał wówczas  Zygmunt August - dodał Tomisław Giergiel.

Jego zdaniem Kamienica Oleśnickich, którą wskazuje się na miejsce podpisania Zgody Sandomierskiej nie jest miejscem, gdzie sygnowano ten dokument, nie da się tego udowodnić, to tylko legenda.

- Źródła wskazują inne miejsca, ale wszystkie są dyskusyjne. Są zapisy mówiące o karczmie wojewody myszkowskiego, a przecież nie miał on tutaj karczmy. Być może był to zamek, albo inny obiekt użyteczności publicznej, ale w żadnym z nich z wyjątkiem ówczesnej kolegiaty nie zmieściłoby się kilka tysięcy szlachty, więc może te obrady toczyły się na błoniach sandomierskich, albo nawet na rynku - dodał historyk Tomisław Giergiel.

O Sandomierzu z czasów Zgody Sandomierskiej, zabytkach i dziełach sztuki mówiła dr Urszula Stępień z Muzeum Diecezjalnego w Sandomierzu. Wykładów wysłuchał m.in. poseł PiS Marek Kwitek, który stwierdził, że o Zgodzie Sandomierskiej warto przypominać, bez niej nie byłoby aktu konfederacji warszawskiej w 1573 roku, który zagwarantował tolerancję religijną dla wszystkich.

- Polska na tle Europy jawiła się jako państwo, gdzie nie ma prześladowań ze względu na wyznawaną religię. Zresztą król Zygmunt August mówił: „nie chcę być królem waszych sumień”. Sandomierz był w tamtym czasie tolerancyjnym wielkim ośrodkiem kultury, nauki i gospodarki. Mieszkali tu m.in. Włosi, Ormianie, Żydzi, Węgrzy i Francuzi. Tamte założenia ekumeniczne są nadal aktualne. Polska jest państwem tolerancyjnym, wiele państw zachodnich może się od nas tego uczyć - dodał poseł Marek Kwitek.

Ze względu na epidemię odwołana została inscenizacja podpisania Zgody Sandomierskiej, co miało się odbyć przed Kamienicą Oleśnickich. Zamknięty pokaz zorganizowano wewnątrz tego obiektu na potrzeby Telewizji Polskiej, która nakręciła kolejny odcinek cyklu historycznego.

Reklama